Udostępnij

W ostatnim moim tekście „Apel i wezwanie do działania” wylałem trochę mojego niezadowolenia, eksponując swój żal na temat tego co dzieje się w branży masażu w Polsce. Wywołało to sporą dyskusję zarówno na portalu, na naszym Fan Page’u na Facebook’u oraz dostałem sporo korespondencji prywatnie. Cieszy mnie to o tyle, że temat mój apel nie przeszedł niezauważony i poruszył Was w pewien sposób. To znak, że sytuacja jaką obecnie obserwujemy nie jest Wam obojętna.

W ostatnim moim tekście „Apel i wezwanie do działania” wylałem trochę mojego niezadowolenia, eksponując swój żal na temat tego co dzieje się w branży masażu w Polsce. Wywołało to sporą dyskusję zarówno na portalu, na naszym Fan Page’u na Facebook’u oraz dostałem sporo korespondencji prywatnie. Cieszy mnie to o tyle, że temat mój apel nie przeszedł niezauważony i poruszył Was w pewien sposób. To znak, że sytuacja jaką obecnie obserwujemy nie jest Wam obojętna. Mam nadzieje, że tekst i cała dyskusja pod nim dała Wam wiele do myślenia i że nie tylko na myśleniu się skończy, ale przede wszystkim na działaniu dążącym do edukacji, propagowania masażu i zdrowego trybu życia co w efekcie przyniesie poprawę świadomości całego społeczeństwa.

Tym razem w opozycji do wylanej żółci w poprzednim tekście chciałbym abyście zmobilizowali się w drugą stronę. Pokażmy pozytywne przykłady. Na pewno znacie wiele historii, swoich lub cudzych, gdzie masażysta wykazał się wielką wiedzą, dojrzałością, umiejętnościami i tym samym zrobił wiele dobrego dla swoich pacjentów/klientów.

Weźcie czynny udział w dyskusji i dostarczcie nam jak największą ilość tych dobrych przykładów aby każdy uwierzył, że masaż jest dobry, że nas masażystów znających się na rzeczy jest wielu. Tak wielu, że możemy zmieniać świat.

Zacznę więc od swojej historii. Nawiązując do tego co napisał Grzegorz w jednym z komentarzy pod apelem, że masażyści powinni zając się tylko masażem i realizacją zleceń. Napisał, że diagnostyka to pojęcie w medycynie i tę działkę powinniśmy zostawić lekarzom i to nie zabawa dla masażysty.

Historia, którą przytoczę dotyczy kogoś mi bliskiego. Osoba ta udała się nad morze do sanatorium na 3 tygodniowy turnus. W całym wachlarzu zabiegów fizykalnych znalazł się też masaż. Masażysta dostał zlecenie i wykonywał swoją pracę zgodnie z nim. Jednak posiadał duża wiedzę diagnostyczną i rozmawiając z tą osobą, analizując fakty podawane przez pacjenta, a przede wszystkim kierując się dobrem pacjenta polecił mu jak najszybciej udać się do lekarza, zrobić prześwietlenie płuc. Nalegał i dał to do zrozumienia w bardzo zrozumiały sposób. Diagnoza była miażdżąca – nowotwór.

Powiem tylko, że lekarz pierwszego kontaktu z którym kontaktowała się ta osoba wiele razy przed diagnozą leczyła go lekami na kaszel czy  przeziębienie (stany podgorączkowe) .

Masażysta wykazał się jedną bardzo ważną rzeczą – nie skupił się wyłącznie na wykonaniu zlecenia. Nie pracował jak robot tylko słuchał i myślał… Mógł przejść obok kolejnego przypadku wykonując kolejnego klasyka. Nie zrobił tego. Chciał więcej i zrobił więcej. O niebo więcej. Nie działał tylko w ramach swoich możliwości, o czym mówił Grzegorz. Ten przypadek to mój zwykły bohater ! – masażysta.

Teraz czekam na Was. Na Waszych bohaterów masażu. Piszcie co wielkiego zrobiliście lub co innego zrobili inny bohaterowie. Pokażmy, że robimy dobro a dobro będzie wracać. Pokażmy jak wiele jest tych dobrych przykładów, jak wiele jest bohaterów, a nawet super-bohaterów.

Wierzę, że tym razem też nie będziecie siedzieć cicho i chwycicie za klawiatury 🙂 

Do dzieła. 

Pozdrawiam

Rafał Uryzaj


Udostępnij

Komentarze

komentarze