Udostępnij

Współczesny masaż – to nie określenie metody, formy lub też rodzaju masażu, a raczej jego stan obecny. Rzecz jasna nie odnosi się to jedynie do sytuacji w masażu w jednym kraju czy nawet regionie, ale do sytuacji międzynarodowej.

Współczesny masaż – to nie określenie metody, formy lub też rodzaju masażu, a raczej jego stan obecny. Rzecz jasna nie odnosi się to jedynie do sytuacji w masażu w jednym kraju czy nawet regionie, ale do sytuacji międzynarodowej.

Artykuł porusza zagadnienia związane z aktualnym stanem wiedzy o masażu, traktuje także o jego różnorodności, ale także o jego rozwoju i nowych kierunkach.

Współczesny, modny, trendy, te określenia nie odnoszą się jedynie do technicznej strony, ale także do formy prezentacji masażu, promowania go, czy też odpowiednich badań z nim związanych.

Współpraca międzynarodowa, dostęp do Internetu, publikacje, książki, filmy,  z jednej strony przybliżają nam masaż, ale jak nigdy rozumiemy, iż podstawa to bezpośredni kontakt zarówno z pacjentem, jak i w przypadku wymiany informacji, z innymi terapeutami zajmującymi się masażem.

Media, nośniki wideo, cd, Internet, w przypadku masażu i różnych terapii ukierunkowanych na ciało (bodywork lub też body work – zgodnie z uznaną nomenklaturą) to co prawda środki wymiany przede wszystkim informacji, ale do wymiany bezpośrednich doświadczeń jeszcze daleko.

Wiedza to informacje poparte doświadczeniem, a w przypadku praktyki, gdzie najważniejszy jest tzw. czynnik ludzki, potrzebna jest bezpośrednia wymiana doświadczeń. W takim kontekście dzielimy się spostrzeżeniami zanotowanymi zarówno podczas spotkań z masażystami jak i korzystającymi z masażu pacjentami.

Próbujemy doświadczenia ukazać także przez pryzmat doświadczeń międzynarodowych, zarówno zagranicą jak i podczas spotkań z rezydentami w kraju. Ufam, iż w ten sposób uda się także odpowiedzieć na sporą ilość e-maili które w poruszanych tutaj sprawach otrzymujemy.

Dekada czy epoka?

Pisząc ponad 10 lat temu pierwszą książkę zatytułowaną: Współczesny masaż – terapia profilaktyka relaksacja,  nie zdawałem sobie sprawy, iż masaż będzie tak diametralnie zmieniał się także w naszym kraju. Wpłynęło na to wiele czynników. Już na wstępie warto przypomnieć tylko, iż praktykujemy w kraju w którym status masażu jest dosyć stabilny, a masaż rozpoznawalny jest przede wszystkim jako jedna z metod leczenia fizykalnego. Leczenie to wchodzi w skład procedur medycznych, akceptowanych przez system ubezpieczeń społecznych.

Mówimy o współczesnym masażu, ale pozwolę sobie przypomnieć, iż to już na przełomie 70-80 lat w Polsce masaż był metodą leczniczą wchodzącą w skład zabiegów zarówno terapeutycznych oferowanych w leczeniu szpitalnym, klinicznym oraz ambulatoryjnym.

Moja przygoda z praktyką masażu sięga końca lat 80-tych i mogę stwierdzić, iż  mimo pewnych utrudnień w dostępie do masażu, masaż był dostępny w ramach ubezpieczeń de facto – bez limitów, czego mogły pozazdrościć nawet niektóre bogate kraje Europy Zachodniej.
Kiedy będąc w Stanach 1992-1993, podczas jednego ze spotkaniu z uczniami szkoły w Lapper, stan Michigan zapytano mnie po pokazie, kto w Polsce płaci za masaże, odpowiedziałem że narodowe ubezpieczenie (tzn. wtedy w ramach ZUS), uczniowie wstali i zaczęli bić brawo, a jeden z nauczycieli powiedział coś w rodzaju: … „ O, to z bogatego kraju pan pochodzi!”.

Cóż, wtedy nie zdawałem sobie sprawy z wagi tego stwierdzenia. Dziś wiem, co miał na myśli.

Wydawać by się mogło, iż sprawa leczniczego masażu w dniu dzisiejszym jest prosta. Jako masaż leczniczy NFZ przyjmuje za podstawę masaż klasyczny leczniczy jego modyfikacje i pochodne. Nie jest to jednak do końca sprecyzowane czy chodzi także o pochodne jak masaż segmentalny, izometryczny, łącznotkankowy czy okostnowy? Wyszczególniony jest co prawda drenaż limfatyczny w związku z leczeniem min pacjentek po mastektomii, ponadto leczenie niewydolności układu limfatycznego i krwionośnego oraz w sytuacjach pourazowych jak masaż i rehabilitacja po amputacjach, np. hartowanie kikutów.

W każdym razie, za masaż leczniczy w naszym kraju i sporą części Europy, uważa się przede wszystkim masaż klasyczny i jego pochodne, ale praktykujący np. masażyści w Stanach Zjednoczonych, Australii a także po części w Wielkiej Brytania i Skandynawii, mogą liczyć na pokrycie kosztów leczenia np. w prywatnych firmach ubezpieczeniowych wykonując masaż leczniczy z wykorzystaniem: akupresury, Tu-ina czy Shiatsu, min ze względu na mniejszość azjatycką mieszkającą w tych krajach i klientów płacących za dodatkowe ubezpieczenia.
Bywa odwrotnie, w innych krajach masaż uważany jest za część medycyny naturalnej, komplementarnej i o pokrywanie kosztów leczenia za masaż – jako indywidualnego zabiegu – jest trudno.       

W dalszym ciągu więc nie możemy liczyć na jakiekolwiek unormowanie sytuacji i ujednolicenie zabiegów, zresztą często takiej potrzeby po prostu nie ma. Stwierdza się, iż w wolnym rynku pacjent czyli klient płaci za zabiegi i jeśli on uważa je za skuteczne to on decyduje za jakie będzie płacił. Jest to zrozumiałe zwłaszcza jeśli za masaż leczniczy pacjent rozlicza się sam, gotówkowo z pominięciem ubezpieczeń.

[page-break]

 

Szybka wymiana informacji.

Szybka informacja min. przez Internet oraz otwarcie granic i przystąpienie do Unii Europejskiej wydawałoby się że spowodują szybką, wymianę doświadczeń. Owszem po części tak, ale jak się okazuje nie jesteśmy skorzy do wymiany informacji, czyli działań w dwóch kierunkach. Najczęściej odbywa się to w jednym. Na przeszkodzie stoi wiele spraw do rozwiązania. Oto jedne z nich.

1.Promowanie nowych rozwiązań a raczej ich brak. Kompleksy, których jak widać nam nie brakuje powodują, iż trudno znaleźć równowagę między tym co nowe a co sprawdzone. W pogoni za nowinkami pod presją silnych bodźców medialnymi promujemy wszystko co przychodzi z zagranicy, czasem zupełnie bezkrytycznie. Najpierw był czas promowania wszystkiego czego się tylko dało z zachodu, aż przekonaliśmy się że także jesteśmy partnerem do rozmów, co potwierdzają coraz liczniej wyjeżdżający terapeuci i pracujący zagranicą.

Teraz otwieramy drzwi na oścież wschodowi. Problem jednak w tym, w celu efektywnego praktykowanie wschodnich metod leczenia i prewencji zdrowia, oprócz samej nauki metod masażu,  zostaje jeszcze kwestia chyba najważniejsza, czyli zmiany mentalności. Tego nauczyć się w ciągu weekendowych szkoleń nie da. Faktem jest iż w dalszym ciągu nie ma ani jednej szkoły bądź instytucji, oferującej kompleksową, długoterminową naukę masażu w oparciu o wschodnie metody. 

Tak więc oprócz samej praktyki musimy stać się promotorami zdrowego stylu życia, znaleźć w sobie spokój i pokorę oraz radość przeżywania dnia codziennego co w kraju tak szybkiej transformacji nie jest łatwe.    

2.Prawa autorskie a brak poszanowania wartości intelektualnych. Z promowaniem wspomnianych rodzimych rozwiązań jest trochę trudniej. Najpierw terapeuci spotykają się z krytyką, a jeśli już po latach przekonają swoje środowisko do nowych rozwiązań, tym razem spotykają się z plagiatami i zwykłym kopiowaniem pomysłów. Trudno taką sytuację uznać za zachęcającą do otwartej wymiany doświadczeń. Ma to miejsce począwszy od artykułów prasowych lub zamieszczonych w Internecie, gdzie ich autorzy nie mogą doczekać się nawet linków lub innych informacji skąd pochodzi autentyczny tekst.

Kolejna sprawa to kopiowanie pomysłów szkoleniowych. Sam mam okazję obserwować to zjawisko na różnych kongresach i targach. Oczywiście każde pomysły są czymś inspirowane, trudno wymyśleć dziś coś zupełnie nowego, oryginalnego, sęk w tym, iż w przypadku masażu pewne rozwiązania potrzeba najpierw usystematyzować, rozwinąć, poprzeć wykładami, publikacjami.

 

Promocja masażu, metod bodywork a zabiegi na ciało.

Sytuacja w promowaniu masażu oraz metod z grupy bodywork ( pracy z ciałem lub też pisane osobno jako body work) zmieniła się o tyle diametralnie. Na zachodzie o dwie dekady wcześniej, u nas w latach 80-90 tych promowaniem masażu i przeróżnych orientalnych lub zachodnich metod zajmowali się przede wszystkim indywidualnie terapeuci, fizjoterapeuci, masażyści a także lekarze. Masażyści pracowali bez wsparcia przebijając się latami swoją mrówczą pracą, pisząc artykuły, prezentując swoje rozwiązania na kongresach, targach, sympozjach.

Dziś jest nieco inaczej. Promując masaże najczęściej jako profilaktyczne bądź relaksacyjne nie wspominając już o tzw. zabiegach na ciało w ramach rozwoju ruchu wellness lub SPA, promotorzy mają do pomocy olbrzymie zaplecze i wsparcie. Dziś te role przejęły duże firmy, a człowiek opracowujący masaż staje się anonimowy. Choć trudno w jakimkolwiek państwie opatentować metodę z nazwiska, są wyjątki. Zwykle wystarczają publiczne promocje na sympozjach oraz publikacje aby chronić swoje rozwiązania.

Bardziej jednak zdesperowani terapeuci szukają w swoich metodach pewnych cech wyjątkowości i „sprzedają” je pod patronatem firm. Bardzo często są to wprowadzane tzw. innowacje przez firmy kosmetyczne.  

 

„Ikona masażu” i podstawowe skojarzenie w masażu.

Jeszcze dekadę temu najczęściej wykonywano zabiegi stricte lecznicze, w przeważnie kierowane na kręgosłup lub ogólnie grzbiet. Przeniesienie nacisku z masaży stricte leczniczych na relaksacyjne i kosmetyczne lub tzw. zabiegi na ciało spowodowało, iż dzisiaj w kolorowej prasie, mediach, książkach poprzez targi i sympozja królują zdjęcia zadowolonych z siebie pań i panów poddających się relaksacyjno- upiększającym zabiegom.

Co widzimy na tych zdjęciach? Najczęściej dłonie mniej lub bardziej zgrabnie ułożone do masażu. W ten sposób symbol ten kojarzony jest o wiele szerzej, a wspomniany wizerunek lub też swojego rodzaju „ikona” z dłońmi, nie jest już domeną masażu. W ten sposób promując nowe rozwiązania cały ruch wellness i SPA zaskarbił sobie stare symbole, jako nowe rozwiązania.

Paradoksalnie spora ilość osób wykonujących masaże nie ma do tego uprawnień. Klient nie ma natomiast zielonego pojęcia czy na oferowane w danym ośrodku zabiegi wykonujące je osoby mają jakiekolwiek kwalifikacje.

Stosuje się także powszechnie termin masaż relaksacyjny w odróżnieniu od masaży stricte leczniczych, medycznych i praktyki klinicznej, rzekomo tłumacząc tym fakt różnic w uprawnieniach.  Często słyszymy – iż masaż nieleczniczy to taki masaż relaksacyjny. Problem w tym, że tak prostego podziału przeprowadzić się nie da i – patrząc z medycznego punktu widzenia – nigdy nie było.

Mówiąc krótko, w czasie kiedy rozwijał się ruch związany z masażem nazwijmy to umownie  pozamedycznym  czy też poza zastosowaniem klinicznym, terapeuci masażyści czas ten przespali lub zwykle zbagatelizowali, twierdząc że zawsze najwięcej zainteresowania będzie masażem wykonywanym w celach leczniczych. 

Dziś trudno w prasie o solidny, poważniejszy  artykuł traktujący o masażu leczniczym, rehabilitacji, profilaktyce, pisze się za to o przyjemnych i upiększających zabiegach. Oczywiście przez lata pracowaliśmy na inny, także poza leczniczy wizerunek masażu, nikt jednak nie przypuszczał że tak diametralnie zmieni się jego postrzeganie. Dziś klienci korzystają chętnie zarówno z masaży stricte  leczniczych jak i relaksacyjnych, kosmetycznych traktując je jako swojego rodzaju profilaktykę.

[page-break] 

Uwagi osobiste.

Zapytałem ostatnio kilku terapeutów pracujących zagranicą dlaczego nie chcą wypromować czegokolwiek czego nauczyli się w Polsce? Odpowiedzi są różne, najczęściej powód jest taki, iż wolą spokojnie pracować i wykonywać dużo lepiej zorganizowaną i płatną pracę poza krajem, niż ciężko przebijać się z własnymi pomysłami. Ponadto trudno o większą konsolidację terapeutów z kraju zagranicą, jeśli takowej nie ma w samym kraju. Przykładem są rodzące się w bólach stowarzyszenia masażu, a także brak zainteresowania wymianą doświadczeń tych którzy już wyjechali.

No i drugi problem. Starałem się o przyjazd kilku szkoleniowców z zagranicy, spotykałem się czasem z odmową właśnie z powodu opinii o braku poszanowania opracowań autorskich, na które zresztą i tak jest duży popyt w krajach tam gdzie sami praktykują.
Dlatego też masażyści z dorobkiem autorskim, coraz częściej po prostu opuszczają kraj. Nieraz widziałem świetne przykłady innowacji w masażu oraz cenne uwagi bardzo młodych masażystów i masażystek, ale brak odwagi i zachęty ze strony starszych kolegów, skutecznie paraliżował ich i odstraszał od prezentacji na sympozjach, targach czy kongresach.

Dobrze rozumiem startujących w zawodzie kolegów. Kiedy wiele lat temu na pierwszych publicznych pokazach własnego opracowania masażu, łączącego elementy masażu leczniczego i relaksacyjnego zachęcono mnie do prowadzenia z tego masażu szkoleń, ufałem że to dobry pomysł i otrzymam jakiekolwiek wsparcie. Kiedy rozpocząłem promowanie masażu pod roboczym tytułem masaż w standardzie body work (później Integracyjny Masaż Bodywork) i pojawiły się pierwsze sukcesy, spora cześć środowiska masażystów, starszych kolegów z profesji nie tylko nie podzieliła entuzjazmu, ale wręcz wyśmiewała przedstawione propozycje. Za to po dziwnie krótkim czasie pojawiły się kopie.
Z biegiem czasu opracowanie znane jako Integracyjny Masaż Bodywork obroniło się, obecnie jego elementy weszły do szkół także państwowych o medycznym profilu.

Może dziś to nie ma większego znaczenia, ale rozumiem niechęć młodych kolegów do działania w celu szerszej promocji masażu. Jeśli mają coś wyjątkowego do powiedzenia i przekazania często po prostu opuszczają kraj. 

Tak już mamy, brak wiary w siebie, brak poparcia ze strony innych i problemy z wypromowaniem własnych pomysłów sprawia, iż promocja naszych doświadczeń jest w opłakanym stanie.

Kolejna kwestia to uciekanie od wąskich specjalizacji. Dalej pokutuje w nas przekonanie, iż przyznanie się do braku kompetencji lub po prostu zwykłe wytłumaczenie, iż nie zajmujemy się pewnymi zagadnieniami jest czymś do czego nie chcemy się przyznać. Ale chcemy czy nie, nadszedł czas na bardzo wąskie wyspecjalizowanie się z jednoczesną bezpośrednią współpracą środowiskową. Osoby pracujące zagranicą wiedzą że jest to także związane z danym ubezpieczeniem zawodowym.    

 

Promowanie masażu na zewnątrz.

O metodach promowania, przedstawiania masażu dla środowisk pozamedycznych, mam tu na myśli samych pacjentów, klientów, moglibyśmy pisać długo. Są artykuły, ulotki, po rozmowy i przekaz osób trzecich. Ale są jednak sposoby niezastąpione. Podsumować można je w dwóch zdaniach:
Moim skromnym zdaniem zarówno dla pacjentów, klientów jak też dla środowiska terapeutycznego, najlepszą formą jest przekaz bezpośredni, czyli prezentacje i uczestnictwo w targach, sympozjach, kongresach. Inne środki przekazu mogą je wspomagać, ale nic ich nie zastąpi.

 

Kreatywność w masażu.

Masaż leczniczy oparty na podstawach masażu klasycznego zmienia się diametralnie. Przykłady.

  1. Pierwszy to kolejność wykonywania ruchów w masażu klasycznym. Kiedyś było to prawie niezmienne w kolejności: głaskania, rozcierania, ugniatania – uciski i ewentualnie wibracje, oklepywanie, itd. Dziś tam gdzie mamy problemy z dużymi napięciami po wstępnych głaskaniach przechodzi się do ugniatań a potem dopiero do rozcierań. Powoli także odstępuje się w klasycznym masażu leczniczym od wałkowań czy też roztrząsań na rzecz manipulacji tkankami miękkimi, technik uwalniających napięcie, czy rozciągających.
  2. Wałkowania, oklepywania czy roztrząsania klasyczne, stosuje się częściej w sporcie niż w terapii. 
  3. Kiedyś bezwzględnie zasadne kierunki w masażu: wzdłuż kręgosłupa i dosercowo, także w kilku sytuacjach ulegają zmianom. W miejscowych opracowaniach masujemy czasem wzdłuż pojedynczych mięśni, w miarę potrzeby najpierw pracujemy z przyczepami, a innym razem relaksujemy pojedyncze mięśnie i stosujemy manipulacje nimi. Ponadto intensywny masaż ustępuje miejsca nieco dłuższemu.
  4. Coraz rzadziej wykonuje się masaż kręgosłupa ściśle odcinkowo. Szyjny bardzo często wykonuje się razem z górnymi piersiowymi, no i z barkami. Także przed masażem danego odcinka np. lędźwiowego, wykonuje się przynajmniej kilka chwytów przygotowujących do masażu cały kręgosłup, chyba że mamy lokalne przeciwwskazania. W praktyce terapeutów masażu pojawiają się nagminnie techniki znane jako: Trigger points, myofascial release, manipulacje tkankami miękkimi (nie tylko właściwe soft tissue manipulation). No i nastąpił podział na masaż tkanek miękkich i masaż tkanek głęboki. 

Siłowe masaże ustępują miejsca ergonomii, a pójście na skróty i wykonywanie szybkich zabiegów, ustępuje nieco dłuższym opracowaniom. Zwracamy uwagę na pozycjonowanie pacjenta, ale także klienta w przypadku masaży stricte profilaktycznych relaksacyjnych. Masaż klasyczny uzupełniany bywa akupresurą czy Shiatsu.   

Olbrzymi postęp w przybliżaniu masażu z kręgu wschodnich, orientalnych metod nastąpił za sprawą powstawania ośrodków Wellness i Spa. Ale prawdą jest także, iż prześcigając się w marketingowych pomysłach zdarza się iż gabinety wprowadzają zabiegi bardzo powierzchownie traktujące wschodnie osiągnięcia. Można to określić jako swojego rodzaju nowinkami polegającymi na – łączeniu wszystkiego co się da – byle by było oryginalnie. Niemniej jednak masaże „z czterech stron świata” stały się nam bardziej bliskie.
Z masaży orientalnych czerpią pomysły firmy kosmetyczne, ale i zmienia się współczesne podejście do pielęgnacji ciała w orientalnych Spa.
Jeszcze jedno, niegdyś klient wychowany na rodzimych tradycjach gubił się w gąszczu egzotycznych zabiegów, dzisiaj sytuacja wygląda nieco inaczej, jest bardziej świadomy, czasem potrafi ocenić wartość serwowanych zabiegów i nie chodzi tu tylko o to jak urządzony jest sam gabinet, ale o stronę techniczną zabiegu. W Spa, zwłaszcza tych przy hotelach, coraz bardziej kładzie się nacisk na komfort nie tylko zabiegów, ale i wokół zabiegów w specyficzny sposób rozleniwiając klientów.

Powoli jednak można zauważyć dwa akcenty w kierunku masażu i innych zabiegów.

  • Szukanie regionalnych akcentów w wykonywanych zabiegach. Nie dotyczy to tylko masażu ale zabiegów na ciało, np.: dostępu do solanek, borowiny, różnych składników mineralnych, czy korzystanie z dobrodziejstw przyrody tej która jest w bezpośrednim sąsiedztwie ośrodka.
  • Powrót do źródeł. Klienci coraz lepiej orientujący się jak powinien wyglądać masaż z danego kręgu kulturowego zainteresowani są jak najczystszą formą masażu lub innego zabiegu na ciało.

[page-break] 

Najpierw zapytaj i sprawdź 

Prześcigając się w pomysłach marketingowych, warto czasem sprawdzić czy ktoś nie stosuje już takich rozwiązań, które chcemy przedstawić jako zupełną nowość. Miałem ostatnio rozmowę z jednym z masażystów który nie mógł pojąć że od wielu lat praktykuje się masaż na terenie firm i są tym realnie zainteresowani nie tylko pracownicy, ale pracodawcy. Rozmówca zdziwił się jeszcze bardziej kiedy powiedziałem mu, że w firmie w której pracowałem w 1986 roku, był taka namiastka profilaktycznego programu, prowadzona nieformalnie przez jednego z byłych sportowców. Osobiście prowadzę program masażu i profilaktyki dla firm od 1996 roku.

Masażyści czytający artykuły np. w języku angielskim dziwią się na przykład dowiadując się o masażu niemowląt praktykowanym na początku XX wieku na pograniczu dzisiejszej Polski i Słowacji.

Natomiast rewitalizacja po porodzie – choć jeszcze nie pod takim terminem – min za pomocą masażu, była z powodzeniem praktykowana już pod koniec okresu zaborowego.

Dlatego warto chociaż dla przyjemności czy poszerzenia wiedzy, sięgnąć po książki traktujące o historii masażu lub też leksykonów, chociażby zajrzyjmy do dostępnej, ciekawej rodzimej lektury.

Można promować znane rzeczy na sto innych sposobów, ale głosząc że wprowadzamy coś po raz pierwszy – co znane jest na przykład w innych kręgach od lat – po prostu narażamy się na śmieszność. 

Z pozdrowieniami Piotr Szczotka.

© Piotr Szczotka

Instytut Szczotka & Mikuła 
www.imbw.pl

CDN ….. W drugiej części artykułu: Współczesny Masaż a kreatywność ….

  • Otwieranie drzwi.
  • Nowe zagrożenia.
  • Nowe kierunki.
  • Powrót do źródeł.
     

 

autor: Marcin.Banasinski
link: www.imbw.pl


Udostępnij

Komentarze

komentarze