Udostępnij

Po ostatniej sesji Watsu, która była dla mnie czymś zupełnie nowym przyszła pora na kolejna nowość, o której wcześniej miałem okazję tylko czytać w literaturze i to bardzo niewiele.

Tym razem skorzystałem z uprzejmości jednej z absolwentek moich szkoleń i udałem się do Wiesi (Wiesława Trąbska) na sesje Terapii Bowena.

Po ostatniej sesji Watsu, która była dla mnie czymś zupełnie nowym przyszła pora na kolejna nowość, o której wcześniej miałem okazję tylko czytać w literaturze i to bardzo niewiele.

Tym razem skorzystałem z uprzejmości jednej z absolwentek moich szkoleń i udałem się do Wiesi (Wiesława Trąbska) na sesje Terapii Bowena.

Mówiąc w wielkim skrócie (pełny tekst na temat terapii znajduje się TUTAJ) praca technika Bowena to komponenta delikatnych specyficznych ruchów w obrębie tkanki mięśniowej i łącznej, która może być wykonywana bezpośrednio na nagim ciele lub przez cienką odzież. Ruchy te wprawiając tkankę w drgania, generują impulsy, które są przesyłane poprzez system nerwowy do mózgu i z powrotem. Mózg z kolei odbiera impulsy jako bodziec do rozpoczęcia procesu samo leczenia się – przywracając organizm do równowagi, odtwarzając pamięć komórkową z czasów najlepszego i najbardziej zrównoważonego, pierwotnego stanu organizmu.

Przed zabiegiem konieczne jest poinformowanie pacjenta o istocie terapii, o konieczności robienia przerw pomiędzy poszczególnym ruchami. Przekonałem się o tym i jest to szalenie ważne. Pacjent powinien ufać celowości takiego działania, gdyż terapia jest na tyle specyficzna i w swoim przebiegu mało spektakularna ( nie mam na myśli, że jest mało skuteczna), że konieczne jest pełne zaufanie do terapeuty i do techniki którą się posługuje. Ludzie niecierpliwi, którzy po terapii spodziewają się „fajerwerków” fani chiropraktycznych chrupnięć, kliknięć i tym podobnych na pewno się zawiodą.

Z drugiej strony  osoby mające  na celu efekt terapeutyczny czeka na pewno ogromna nagroda i ulga w zamian za cierpliwość i zaufanie do terapeuty. Ruchy podczas pierwszej sesji wykonywane były na całym ciele- zarówno na grzbiecie, na kończynach dolnych, jak na głowie (seria ucisków oraz praca na owłosionej części).
Po każdej z technik Wiesia robiła co najmniej 2 minutowe przerwy pomiędzy seriami ruchów- po to by dać organizmowi czas na odpowiedź i na wywołane pobudzenie, impulsy.

Podczas terapii nie była stosowana muzyka relaksacyjna, ponieważ jak się dowiedziałem pacjent ma za zadanie skupienie się na własnym ciele, a nie na tym co dzieje się wokół niego. Pacjent zatem powinien przeze wszystkim skupić się tylko i wyłącznie na sobie i swoich odczuciach związanych z terapią. Terapia Bowena której się poddałem była  zabiegiem bardzo delikatnym, nieinwazyjnym i subtelnym.
Trudno mi powiedzieć o konkretnych efektach terapeutycznych gdyż idąc na sesje nie miałem żadnych problemów bólowych ani innych dolegliwości, w których stosuje się te technikę. Poza tym wymagana jest seria kilku zabiegów, gdzie po pierwszej sesji (gdzie ruchy wykonywane są na całym ciele) na kolejnych terapie nakierowuje się na konkretny problem i dolegliwość. Mimo to po sesji czułem się bardzo zrelaksowany.

Warto dodać, że Wiesia jest jedną z 18 certyfikowanych terapeutów w Polsce. Jest to liczba terapeutów, które w dniach 20-23 X 2011 zdały egzamin końcowy, który po raz pierwszy odbył się po kursie organizowanym w Polsce. Liczba to oczywiście może się różnic ze względu na osoby, które miały okazje kończyć naukę poza granicami Polski.

Technika jest bardzo ciekawa i niespotykana dotąd w Polsce zatem na pewno jest to coś wartego uwagi.

Pozdrawiam

Rafał Uryzaj

Podobne tematy:

Technika Bowena

Thomas Bowen

Sesja Watsu


Udostępnij

Komentarze

komentarze