Udostępnij

relaskujący masaż arabski, rodem z Tunezji…

relaskujący masaż arabski, rodem z Tunezji…

Ksary – prastare berberyjskie spichlerze – fortece, górskie wioski berberyjskie, wykute w skale zawieszone między niebem a ziemią, życiodajne oazy saharyjskie, niezwykłe słone jezioro El-Dżerid, miasta pełne zabytków rzymskich, fenickich, arabskich … Ewa Szumańska "Tunes, Tunes".

Serwis-Masazysta.pl utrzymywany jest z przychodów pochodzących z reklam. Materiały w nim gromadzone mogą powstawać właśnie dzięki tym dochodom.
Dziękujemy za wsparcie i uszanowanie ich obecności.

Tak, właśnie w Tunezji spędziłem krótkie wakacje. Zakwaterowaliśmy się w Hotelu o nazwie Club Bousten w Hammamecie. Od razu po przybyciu, swoje kroki skierowałem na zaplecze socjalno-rekreacyjne i znalazłem to, czego szukałem – salon masażu. Takie skrzywienie zawodowe 😉

Ciężko było się dogadać z Dr.massage (tak nazwał się kierownik salonu masażu). Nie znam arabskiego, znam trochę angielski, rosyjski i trochę na migi wyjaśniłem mojemu rozmówcy o co mi chodzi. Chodziło mi o pokazanie ichniejszego masażu, wykonanego na mojej partnerce Monice. W końcu ustaliśmy szczegóły – co? jak? i kiedy?

Udałem się tam z kamerą i nakręciłem krótki filmik „relaksującego masażu tunezyjskiego”

Zwykły pokoik ze stołem do masażu pośrodku, ciepło, rzekłbym duszno, ledwo słyszalna muzyka relaksująca i ciemność. Jedyne światło jakie tam było to kilka świeczek stojących na narożnym stoliku. Całe szczęście że moja kamera ma funkcję „0lux” i film jest co prawda czarno-biały… ale widać masażystkę i jej płynne ruchy, techniki raczej spokojne nie zbyt głębokie… ale w końcu miał być relaks. Po całym zabiegu, spytałem Moniki – i jak? Monika korzystała już z wielu masaży, tak więc miała możliwość porównania. Stwierdziła, że w sumie to nic szczególnego ale było miło.

Spójrzmy zatem jak masują w Tunezji. Zapraszam.

 

 

 

autor: Banasinski
link:


Udostępnij

Komentarze

komentarze