Udostępnij

W dniach 28.09- 02.10. 2015 miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w pierwszym module szkolenia TERAPIA MANUALNA HOLISTYCZNA w Centrum Terapii Manualnej dr Andrzeja Rakowskiego. Trudno przekazać w artykule ogrom wrażeń i odczuć, ale postaram się nakreślić je chociaż trochę.

W dniach 28.09- 02.10. 2015 miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w pierwszym module szkolenia TERAPIA MANUALNA HOLISTYCZNA w Centrum Terapii Manualnej dr Andrzeja Rakowskiego. Trudno przekazać w artykule ogrom wrażeń i odczuć, ale postaram się nakreślić je chociaż trochę.

Nie ma sensu zacząć inaczej jak od opisu „głównego sprawcy całego zamieszania” – dr Rakowskiego. Mam wrażenie, że takich ludzi nie ma już wiele. Jego bezpośredniość, życzliwość i prostota zrobiły na wszystkich uczestnikach ogromne wrażenie. Od razu po przedstawieniu się nakazał nam mówienie sobie „na Ty”. Swoim sposobem bycia nie dał nam ani przez chwilę odczuć, że jest ponad nami. To człowiek, który razem ze swoimi bliskimi stworzył piękny, spójny system. Niesamowity jest jego otwarty umysł, ciekawość innych koncepcji, chęć prowadzenia dialogu. Pokora, która pozwala stwierdzić „Nie wiemy jeszcze dlaczego to działa, ale działa, obserwujemy to na co dzień”, ogromna znajomość anatomii i fizjologii wykraczająca poza standardowe pojęcie. A przy tym skromność i ciągły głód wiedzy. W wieku 74 lat (za kilka dni- serdeczne życzenia) dr Rakowski ma energię, zaangażowanie i hart ducha człowieka młodego- bo i jest młody- duchem, sercem.

Wielkim pominięciem byłoby nie napisanie chociaż kilku słów o Pani Janinie Słobodzian- Rakowskiej- żonie Dr Rakowskiego. Razem z nim tworzyła ona koncepcję TMH, włożyła wielką ilość wiedzy w zakresie tzw. Terapii edukacyjnej (wpływ emocji na narząd ruchu). Widać, że jest dobrym duchem, motorem napędowym i siłą, a przy tym świetną terapeutką, oddaną swojej pracy i kształceniu kolejnych osób.

Ta dwójka, wspierana przez zespół, przez 5 dni dzieliła się z nami swoją wiedzą. Każdy dzień szkolenia jest zaplanowany w bloki tematyczne. Zaczynamy od terapii edukacyjnej, następnie mamy zajęcia z terapii Manualnej Holistycznej i kończymy zajęciami Autoterapii wraz z przejściem treningu autogennego na sam koniec zajęć.

Moduł I to wprowadzenie do koncepcji, wyjaśnienie pojęć, dużo diagnostyki oraz praktyczne techniki. Opowieść o początkach TMH, o kształtowaniu się koncepcji, o pierwszych sukcesach terapeutycznych oraz trudnych lekcjach pokory dała mi pewność, że jest to system przemyślany, rozwijający się do tej pory. Pytaniem przewodnim przez lata poszukiwań Dr Rakowskiego było: Czy to działa? Dzięki temu TMH jest po prostu skuteczna. Myślę, że podejście terapeutyczne w TMH można określić kilkoma zdaniami:

  • to, że czegoś nie widać nie oznacza, że tego nie ma
  • jesteśmy pomocnikami pacjenta na drodze zdrowienia
  • nie wiemy dlaczego niektóre rzeczy się dzieją, ale obserwujemy ich występowanie i reakcje człowieka
  • nasze przeżycia, wzorce reagowania na stres, zasoby psychiki są ogromnie ważne zarówno wpływając na powstanie dysfunkcji jak i mając udział w procesach zdrowienia
  • poszukujemy w terapii dostępu do aferencji (czyli działamy konkretnie)
  • pracujemy w kontekście drogi choroby (czyli dolegliwości całego życia pacjenta), a nie na wyizolowanym aktualnym objawie

System TMH faktycznie zajmuje się człowiekiem jako całością, mogliśmy to obserwować na sobie samych. Wielu z nas podczas szkolenia miało okazję zmierzyć się ze swoimi problemami, zrozumieć chociaż w części swoje dolegliwości. Wielu z nas odczuło „dziwne” rzeczy podczas praktycznej pracy. Tutaj chociażby mogę powiedzieć o sobie- podczas autoterapii  prawego m. biodrowo- żebrowego na kącie żebra 6 i 7 zaczęłam odczuwać mrowienie i drętwienie lewej strony twarzy i kołatanie serca.

Chcąc zaspokoić ciekawość „konkretnych” osób, konkretnie napiszę czym się zajmowaliśmy na praktyce: badanie stawów K-B plus terapia (mobilizacje, mobilizacja z wyskoku, kołysanie SKB), badanie miednicy, badanie dystrakcji st. biodrowego, badanie więzadeł miednicy oraz kręgosłupa i terapia tychże. W ramach autoterapii pracowaliśmy z więzadłami miednicy i mięśniami KKD.

Brzmi jak każdy inny kurs…ale gwarantuję, że podejście, interpretacja wyników wykraczają poza to, czego byliśmy uczeni chociażby na studiach czy  w ściśle mechanistycznych metodach.

Dla kogo nie jest kurs TMH:

  • dla osób, które muszą mieć twardy dowód na wszystko
  • dla ludzi uważających, że jesteśmy tylko kawałem mięcha i nasze przeżycia nie mają żadnego wpływu na ciało
  • dla życiowych nihilistów 😉
  • dla osób niedokładnych i nieprecyzyjnych

Więcej przeciwwskazań nie widzę. Zachęcam ogromnie do zapoznania się z dorobkiem TMH- ja sama już po 1 module znalazłam wiele „tropów”, które mogą mi pomóc w pracy z pacjentami, z którymi doszłam do przysłowiowej ściany, zadając sobie pytanie „co dalej”. Z niecierpliwością czekam na kolejne moduły i z radością obserwuję wzrost swojej skuteczności jako terapeutki, ale również rozwój jako człowieka- bo szkolenie z TMH to też bardzo intensywna praca nad sobą, swoim zdrowiem i zrozumieniem siebie.

Autor:

Agnieszka Wietrzyńska


Udostępnij

Komentarze

komentarze