Udostępnij

15-16 maja odbył się 21. Międzynarodowy Kongres LNE&Spa. Na kongresie jak co roku znalazło się dużo miejsce poświęcone masażowi dlatego zapraszam do pierwszej części relacji z tego wydarzenia.

Biorąc pod uwagę naszą profesję czyli masaż grono wykładowców mogło robić wrażenie.

15-16 maja odbył się 21. Międzynarodowy Kongres LNE&Spa. Na kongresie jak co roku znalazło się dużo miejsce poświęcone masażowi dlatego zapraszam do pierwszej części relacji z tego wydarzenia.

Biorąc pod uwagę naszą profesję czyli masaż grono wykładowców mogło robić wrażenie.

Swoje pokazy mieli znany chyba wszystkim rosyjski lekarz i masażysta Sergey Shchurevich, który zaprezentował autorski masaż modelujący biustu „Biustomaina” oraz masaż modelujący pośladki.

Gościem z Francji była Fatima Bilgen pokazująca jak tradycyjna medycyna chińska w postaci Masażu TUI-NA może być pomocna przy wspomaganiu wyszczuplania i modelowaniu sylwetki.

Na mnie natomiast największe wrażenie zrobił występ gościa specjalnego kongresu –  Gillesa Horcloisa z Francji. Jego premierowy  pokaz masażu ”Masaż Amani© Zanzibar” rozpieścił i zachwycił nie tylko mnie, ale cała krakowską publikę.

Moją relację zacznę właśnie od osoby Gillesa Horcloisa. Pasjonat masażu zafascynowany etnicznymi technikami pracy z ciałem. To, że jest pasjonatem było widać w każdym jego ruchu, geście i podejściu do pracy z ciałem. Jest absolwentem farmacji, kursów aroma- i fitoterapii. Masażu uczył się w Royal Company w Londynie, ukończył ponadto szkołę Namikoshi Shiatsu w Tokio. Doskonalił się także w Indiach, Tajlandii.  Jednak jak sam podkreślał z masażem miał styczność już od 3 roku życia, a ogromna wiedzę przekazywał mu dziadek. Jego rodzina masażem zajmuje się od 13 pokoleń. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że w jego żyłach płynie krew prawdziwego masażysty. Od 2005 roku przez 2 lata współtworzył Spa na Zanzibarze. Obecnie jest wykładowcą w Massage Academy w Paryżu. Współpracuje z laboratoriami Saigo, Molo. Obecnie praktykuje na Sardynii w Forte Village Ressort.  Prowadzi również szkolenia w: Paryżu, Moskwie, Montrealu, Rumunii, Tanzanii oraz na Sardynii.

Serwis-Masazysta.pl utrzymywany jest z przychodów pochodzących z reklam. Materiały w nim gromadzone mogą powstawać właśnie dzięki tym dochodom. Dziękujemy za wsparcie i uszanowanie ich obecności.

Wykształcenie i przygotowanie merytoryczne Gillesa robi wrażenie, jednak co go wyróżnia to podejście do masażu, afirmacja życia i inspirująca osobowość. Trudno w kilku słowach opowiedzieć to co Gilles przekazał podczas swojego wykładu i pokazu dlatego relacje zdam w dość nietypowy sposób bo w formie 1-osobowej. Mam nadzieje, że taka forma choć odrobinę odtworzy klimat jaki stworzył Gilles podczas krakowskiego kongresu:

Gilles zaczął wykład od przybliżenia wszystkim jak powstał jego autorski masaż Amani© Zanzibar:
„(…)  5  lat temu zacząłem prace w Spa na Zanzibarze w prestiżowym hotelu. Spa usytuowane było w pięknej scenerii nad brzegiem morza w otoczeniu  białego piasku, wiecznie niebieskiego nieba. Wszystkie sale masaży były tak skonstruowane aby były z widokiem na morze.
Zanim zdecydowałem się przystąpić do pracy w Spa chciałem zainspirować się pracując z technikami z Afryki. Ponieważ klientami byli goście z całego świata, chciałem stworzyć  masaż który przekazał by elementy technik afrykańskich. Około roku podróżowałem po Afryce m.in. po  Kenii , Tanzanii i na archipelagu Zanzibar, który  jest szczególnym miejscem w Afryce. Archipelag składa się z 3 wysp: Pemby, Memby i Zanzibaru.  Jako osoba zarządzajaca Spa postanowiłem zatrudnić ludzi z Zanzibaru. Było to duże wyzwanie, ponieważ żadna z tych osób nie wykonywała wcześniej masażu. Zatem codziennie musiałem przeprowadzać im szkolenia z masażu zanim zaczęliśmy prace. Każdego dnia zanim rozpoczynaliśmy szkolenia mieliśmy czas na wspólną medytacje.  Grupa którą zgromadziłem  liczyła 14 osób o ciemnym kolorze skóry i 7 osób białym.
Zawsze kiedyś szliśmy na  medytacje, jako że wykonywaliśmy ją przy Spa na otwartej przestrzeni, personel Spa który obserwował co robimy wypowiadali  słowo Amani. Każdego dnia słyszałem powtarzające się słowo : Amani Amani… Nie miałem jednak pojęcia co ono oznacza i dlaczego je wypowiadają. Spytałem osoby, które ze mną pracowały co to oznacza. Powiedzieli mi że słowo Amani oznacza pokój i harmonie. Pytałem dlaczego ci ludzie wypowiadają to słowo widząc nas medytujących. Powiedziano mi, że to dlatego iż pierwszy raz widzą tutaj białego, który czarnych ludzi traktuje na równi z sobą i białymi. Dlatego masaż który stworzyłem postanowiłem nazwać Amani Zanzibar. „

Gilles opowiadał o filozofii i istocie masażu Amani© Zanzibar:
„(…) zastanawiałem się jak stworzyć technikę masażu oparta na technikach afrykańskich? Bardzo ważne jest, że de facto nie ma  ściśle techniki masażu afrykańskiego. Natomiast można inspirować się kulturą afrykańską; kulturą dobrego samopoczucia i produktów naturalnych. Są  one związane z pielęgnacją ciała, która ma ochronić przed czynnikami zewnętrznymi, a przede wszystkim przed słońcem. Dlatego do wykonywania tego masażu stosujemy olej kokosowy, który ma działanie ochronne. Ten olejek którego my używaliśmy był świeżo produkowany i dostarczany co dwa tygodnie. Był całkowicie naturalny bez żadnych konserwantów i trzeba było go zużyć w przeciągu 2 tygodni aby nie stracił swoich właściwości.
Jeśli chodzi o wykonywanie samego masażu i stosowanie tej techniki został on połączony z użyciem muzyki afrykańskiej. Jak pewnie wielu z was zauważyło muzyka w tej technice ma ogromne znaczenie. Dzięki ruchom jakie wykonywałem ta muzyka staje się jeszcze bardziej wyrazista podczas masażu. To jakby muzyka nakazywała wykonywanie odpowiednich ruchów i technik. „

[page-break]Jak wyglądał sam masaż? Wydaję się dość prosty ponieważ techniki bardzo nie odbiegają od tych znanych nam z popularnych masaży. Jednak cały rytuał jakim jest masaż Amani© Zanzibar zapiera dech w piersiach.

Całość rozpoczyna się od umycia stóp osobie, która ma być masowana. Jest to wyraz największego szacunku i rodzaj przywitania się z klientem. Następnie ciało  przykrywane jest  ciepłym ręcznikiem.

Pierwsze ruchy wykonywane przez ręcznik mają na celu nawiązywanie kontaktu z osoba która będziemy masować. Niczym kocie łapy, dłonie masażysty przemieszczają się  po ciele klienta. Zaczyna się od kręgosłupa, przez nogi aby przywrócić harmonie całemu ciału.

Jednym z najważniejszych elementów tego masażu jest etniczna muzyka. Gilles mówił o niej tak:
„(…)Kiedy starałem się opracować tę technikę myślałem jak nauczyć jej osób, które nigdy jeszcze nie masowały. Dlatego najpierw opracowałem muzykę, a później dopiero masaż. 
Muzyka  komponowana jest wyłącznie przez ludzi których znam i szanuje. W żadnych z tych utworów nie ma słów, które byłyby nacechowane brutalnością, dlatego że wierzę iż muzyka przenosi pewien rodzaj energii. Są elementy muzyki arabskiej, afrykańskiej i hinduskiej. Przemieszanie tych rodzaju muzyki wynika z przemieszania kultur na Zanzibarze związanych z procederem niewolnictwa, które miało tutaj kiedyś miejsce. 
Muzyka przeplata się z kawałków bardzo spokojnych przez dynamiczne. Wszystko po to aby znaleźć harmonie między relaksem i energizacją klienta. Taka zmiana konwencji pozwala na głęboki relaks, ale nie koniecznie na zaśnięcie podczas masażu. „

Struktura masażu jest bardzo prosta: po nawiązaniu kontaktu z klientem koncentrujemy się na górnej części ciała, następnie na nogach i stopach. Po odwróceniu osoby masowanej  opracowane zostają  nogi oraz górna część ciała.

Podczas takiej pracy masażysta  ma wyrazić to co my czuje wraz z towarzyszącą muzyka.

Taka forma masażu wydaję się być zatem prosta niczym masaż klasyczny. Gilles tak odnosił się do swojej techniki:
„(…) Masaż Amani Zanzibar nie ma być schematyczny i nudny jak masaż klasyczny. Ma uwalniać od struktury ściśle określonej w innych masażach. Każde ciało jest inne dlatego masaż nie mógł mieć określonego schematu. Każdy klient jest inny, każda dłoń masażysty jest inna, każdy masaż jest inny. Większość technik jest związana z kultura afrykańską, ale nie chciałem aby klient odczuwał uderzania tamtamów na sobie, a który byłby przede wszystkim przyjemny i zachował rytmiczność. Wykorzystałem ruchy które używa się w grze na „Dżambie” lub na tamtamach będące spójne i współgrały z reszta masażu. Zdałem sobie również sprawę że ten masaż ma silne działanie drenujące i bardzo wiele osób w trakcie masażu lub po jego zakończeniu musiało korzystać z toalety. Szczególnie ruchu oklepujące wykonywane z odpowiednią siła i rytmem mają silne działanie drenujące.
Osoby które pracowały dotąd tradycyjnymi formami drenażu zauważając takie działanie masażu Amani ©Zanzibar chętnie przestawiają się na tę formę pracy. Nie nudzą się wykonując te techniki, a przy okazji mogą zaoferować klientowi nowość i urozmaicenie. 
Jednym z elementów podczas masażu jest efekt uzyskania fali.  Efekt taki wykorzystujemy dzięki odpowiedniej pracy dłoni (podobny efekt do ruchów wyciskających) uzyskując efekt drenujący w nowej formie i strukturze wykonania. „

Gilles przeprowadził pokaz na scenie głównej jak i warsztaty na których omawiał poszczególne techniki, sposób szkolenia, a także poruszył wiele innych ciekawych kwestii.

Dlaczego tak bardzo zachwycił mnie ten pokaz i Gilles Horclois? Z prostego powodu. Otóż jestem wyznawcą dokładnie takiej samej filozofii. Filozofii indywidualnego podejścia do klienta, radości z każdego kolejnego wykonywanego masażu, „radosnej twórczości” i odrzuceniu schematów.

Masaż ma nas cieszyć, dodawać energii i sił witalnych. Każda możliwość wykonania masażu powinna być dla nas nagrodą, zwieńczeniem naszej pracy i twórczości. W każdym masażu powinniśmy dawać od siebie najwięcej ile możemy i to czego sami byśmy oczekiwali od drugiej osoby.

Nie chce się w żaden sposób porównywać do jego osoby, ale w pewien sposób zobaczyłem w nim swoje lustrzane odbicie i utwierdziłem się w przekonaniu, że jest to właściwa droga do pracy z ciałem. Masaż jest sztuką i tworzymy ją podczas każdej kolejnej sesji. Każdy z nas jest inny i każdy masaż jest odrębną historią, którą my piszemy razem z osobą która przychodzi do naszego gabinetu.

Osoba Gillesa urzekła mnie też z powodu w jaki pracował z osoba na stole do masażu: pełen skupienia, niemalże cały pokaz i masaż wykonując z zamkniętymi oczami, instynktownie słuchając muzyki dawał to co najlepszego może w tej chwili zaoferować. Jego masaż można porównać do gry na instrumencie. W rytm muzyki tworzył na ciele pacjenta piękna melodię dla wszystkim oczu skierowanych na niego podczas pokazu. Ruch jego ciała wokół stołu w postaci tańca, powitanie z klientem oraz zakończenie masażu (Gilles uklęknął obok stołu w formie swoistej modlitwy) wskazywało na jego ogromną pasje i szacunek jakim darzy ten rodzaj pracy z ciałem.

Miałem okazję również zamienić kilka słów z Gillesem po pokazie i wszystko to co zobaczyłem można było zaobserwować podczas rozmowy. Radość, otwarcie na innych. Jest to wspaniały i sympatyczny człowiek.

Na koniec przytoczę tylko słowa Gillesa (którymi jak widać kieruje się do dziś):
„(…)Mój dziadek zawsze mówił mi: zanim zostaniesz dobrym terapeuta, zanim będziesz dobrym ojcem, zanim będziesz dobrym bratem, synem czy mężem,
musisz być dobrym człowiekiem.
Wszystko co będziesz robił będziesz robił dobrze, jeśli będziesz dobrym człowiekiem.”

Tym pozytywnym akcentem zakończę moją relacje z nadzieją, na kolejne spotkanie z Gillesem podczas kolejnej edycji kongresu LNE lub szkoleń przez niego prowadzonych.

Pozdrawiam
Rafał Uryzaj


Udostępnij

Komentarze

komentarze