Udostępnij

14 i 15 marca miałem okazję uczestniczyć w kursie prowadzonym przez dr Grzegorza Lewandowskiego na temat diagnostyki w chorobach spotykanych w pracy masażysty. Kurs odbywał się w Łodzi, w centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, a podmiotem organizacyjnym szkolenie było centrum medyczne Akson.

14 i 15 marca miałem okazję uczestniczyć w kursie prowadzonym przez dr Grzegorza Lewandowskiego na temat diagnostyki w chorobach spotykanych w pracy masażysty. Kurs odbywał się w Łodzi, w centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, a podmiotem organizacyjnym szkolenie było centrum medyczne Akson.

Kurs odbywał się w formie wykładu, trwającego w sobotę od 9 do 17 oraz w niedzielę od 8 do 16. Uczestniczyło w nim 7 osób, więc grupa była jak najbardziej kameralna. Każdy z uczestników miał możliwość zadać w trakcie wykładu nurtujące go pytanie czy też poruszyć tematy indywidualnych przypadków pacjentów których leczyli. Pytań do prowadzącego było dużo szczególnie w drugim dniu wykładu, podczas którego, moim zdaniem utworzył się interesujący panel dyskusyjny.
Co do osoby prowadzącego oraz sposobu prowadzenia kursu, na pewno można było zauważyć, że Grzegorz Lewandowski operował terminologią, do której technicy masażyści nie zawsze bywają przyzwyczajeni. Prowadzący rozwijał w prosty sposób zagadnienia skomplikowane i złożone. Dzięki temu słuchacze kursu mogli spojrzeć na problemy pacjentów okiem lekarza, co moim zdaniem było bardzo pouczające i cenne. Kursy tego typu na pewno skierowane są do osób chcących być partnerem do rozmowy dla lekarzy, fizjoterapeutów i reszty personelu medycznego, który często dysponuje wiedzą, wykraczającą w znacznym stopniu ponad rzeczywistą wiedzę absolwenta np.: szkoły policealnej. Między innymi dlatego uważam tego rodzaju kursy za element pożądany w harmonogramie kursów dla masażystów. Najważniejszym elementem stanowiącym za potrzebą odbywania takich kursów jest zwiększanie zrozumienia istoty swojej profesji. Nawiązuję do coraz to bardziej alarmujących wydarzeń, które możemy zaobserwować w branży masażu. Coraz więcej „praktyków masażu” nie ma pojęcia co robi
dotykając pacjentów. A nawet jeżeli wie co robi – to nie wie po co. Może warto wybrać się więc na kurs gdzie nie tłumaczy się tylko: jak dotykać, lecz po co.

Link do artykułu dla dociekliwych: http://www.serwis-masazysta.pl/blog/3429/rozumiesz-co-robisz-chyba-nie

Taki kurs jak wyżej opisany, w idealny sposób uruchamia wzorzec myślowy dla masażysty, aby mógł on nauczyć się analizować i rozumieć swoje przyszłe lub obecne
poczynania. Podsumowując, zachęcam masażystów do rzetelnej selekcji kursów z których mamy okazję skorzystać, oraz do wyboru tych, dzięki którym staniemy się profesjonalni i bezpieczni w tym co robimy.
Tylko ta Łódź taka brzydka 🙂

Autor:
Jakub Czaja


Udostępnij

Komentarze

komentarze