Udostępnij

W miniony weekend odbyła się w Krakowie konferencja na, której bardzo chciałem być jednak mnogość obowiązków mi na to nie pozwoliły. Jednak nie swoimi lecz cudzymi oczami udało mi się ja zobaczyć, a mianowicie zaprzyjaźniona koleżanka redakcji pojawiła się tam gdzie ja nie mogłem:) Anie znam jako osobę świetnie zorganizowaną i konkretną, a zarazem bardzo miłą i sympatyczną. Mimo to w związku z konferencją wykazała się niezłym pazurem i krytycyzmem.

W miniony weekend odbyła się w Krakowie konferencja na, której bardzo chciałem być jednak mnogość obowiązków mi na to nie pozwoliły. Jednak nie swoimi lecz cudzymi oczami udało mi się ja zobaczyć, a mianowicie zaprzyjaźniona koleżanka redakcji pojawiła się tam gdzie ja nie mogłem:) Anie znam jako osobę świetnie zorganizowaną i konkretną, a zarazem bardzo miłą i sympatyczną. Mimo to w związku z konferencją wykazała się niezłym pazurem i krytycyzmem. Najważniejsze, że opisała wszystko konstruktywnie i szczerze, a na tym polega dziennikarstwo aby nie mydlić oczu a dostrzegać zarówno pozytywy i negatywy aby inni mogli wyciagac wnioski. Tak też zrobiła Ania i juz teraz zapraszam na relację z tego wydarzenia.

Relacjonuje Ania Kuklińska (studentka fizjoterapii na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu):

Relacja z konferencji „Holistyka w fizjoterapii- czy to możliwe? Punkt widzenia młodych fizjoterapeutów”.

Miniony weekend (11-12.01.2013r.) był niezwykle istotny dla Studenckiego Koła Naukowego MOTUS działającego przy AWF Kraków. Obchodziło ono 10-lecie swojej działalności. Z tej okazji przygotowana została konferencja naukowo- szkoleniowa „Holistyka w fizjoterapii- czy to możliwe? Punkt widzenia młodych fizjoterapeutów”. Jubileuszowe obchody odbywały się na auli AWF Kraków przy alejach Jana Pawła II 78.

Organizatorzy przewidzieli 2 dni konferencji. Pierwszy poświęcony całkowicie sesji studenckiej, drugi warsztatom. Piątkowy, zimny, krakowski poranek nie zachęcał do wychodzenia spod ciepłej kołdry, nie mniej jednak uczestnictwo w jubileuszu uważałam za priorytetowy. Ogromnym zdziwieniem był dla mnie fakt, że po odebraniu identyfikatora oraz zgrabnie przygotowanego streszczenia, na auli powitał mnie niemal taki sam chłód, który panował na zewnątrz. Być może na sali byłoby cieplej, gdyby nie tak mała frekwencja,  która w najlepszym okresie nie przekraczała 70 osób. Organizatorzy ciągle podkreślali ogromne zainteresowanie konferencją, więc załóżmy, że reszta nie dojechała ze względów na trudne warunki atmosferyczne.

Sesja studencka składała się z 28 wystąpień podzielonych na sesje. Moim zdaniem jest to o wiele za dużo materiału, a siedzenie w takich warunkach od 9:00 do niemal 18:00 nie wiązało się z przyjemnością.  Aż 16 prac pochodziło z AWF Kraków lub Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie, gdzie uczą Ci sami wykładowcy. Poznać to można było po bronieniu niektórych wystąpień przez członków komisji, która miała wyróżniać najlepsze prace z każdej sesji. Sądzę, że lekkim nietaktem jest takie zachowanie, a Organizatorzy mogli tego uniknąć, bo doskonale wiedzieli jakie prace pojawią się na konferencji.

Ranga konferencji ogólnopolskiej, bo tak ją należy nazwać, wszak gościła przedstawicieli z Bydgoszczy, Warszawy, Poznania czy Wrocławia, stawia pewne wymagania. Na pewno jednym z nich jest przygotowanie się uczestników do swoich prezentacji. Nie uważam osoby czytającej z kartki, a mimo to ciągle „zacinającej się” i nie potrafiącej odpowiedzieć sensownie na pytania z audytorium, za przygotowaną na tego typu wystąpienie. Czasem odnosiło się wrażenie, że niektóre prace powstały po to, by być, dla ilości. Czy to są młodzi naukowcy? Jeśli tak, to zapewne za jakiś czas zaczną pracować na uczelniach i uczyć innych, a wtedy znów jak sądzę, poziom szkolnictwa wyższego się obniży. Młodzi fizjoterapeuci? Niektórym bałabym się pozwolić naświetlać lampą, nie wspominając o innych zabiegach, bardziej inwazyjnych.

Jednak nie wszystkie prezentacje tak wyglądały. Przedstawiono kilka prac bardzo wartościowych, które na pewno poszerzyły wiedzę każdego z uczestników. Możliwość dyskusji z prelegentami w czasie przerwy kawowej także pozwalała na zgłębienie tematu czy odnajdowaniu odpowiedzi na nurtujące pytania.

Drugi dzień konferencji to warsztaty. Niestety z czterech, które się odbywały mogłam być tylko na dwóch, jednak po pierwszym dniu nie zapowiadało się obiecująco. Mimo tego, pierwszy warsztat dotyczący metody Mulligan i wspomagania jej kinesiotapingiem był strzałem w dziesiątkę. Zwięźle, na temat, z licznymi pokazami, wyjaśnione w przystępny sposób, po prostu genialne. Neurodynamika wczoraj i dziś w fizjoterapii górnego kwadrantu brzmi bardzo naukowo. Niestety, drugi warsztat nie dorastał do pięt poprzednikowi, a tak jak bardzo jest skomplikowany jego tytuł, tak skomplikowanie się go słuchało. Prowadzący bardzo chaotycznie usiłowali przekazać wiedzę, zdawać się mogło, że nie przygotowali się, bo co chwilę wchodzili sobie w słowo, dorzucali wzajemnie do wypowiedzi poprzednika coś dodatkowego, a wprowadzało to chaos i mimo szczerych chęci oraz dokładnego słuchania zgubiłam się w pewnym momencie i nie wiedziałam o co chodzi. Po tych wystąpieniach nastąpiło oficjalne zakończenie konferencji i przyznanie wyróżnień za prace z sesji studenckiej. Nie ze wszystkimi się zgadzam, ale przecież to nie ja siedziałam w komisjach i głosu nie miałam.

Na tym zakończyło się moje uczestnictwo w konferencji, która mimo wszystko wiele mnie nauczyła. Nowa wiedza, nowe doświadczenie,  nowi ludzie. Dowiedziałam się też czego robić się nie powinno, bo błędy innych pozwalają nam nie popełniać ich w swoim życiu.

I tak to wyglądało. Ani serdecznie dziękuje za relację.

Pozdrawiam

Rafał Uryzaj


Udostępnij

Komentarze

komentarze