Udostępnij

Zapraszamy na relację z 30. Kongresu LNE w Krakowie. Bardzo nas cieszy, że w naszym zespole zagościł w końcu pierwiastek żeński, a swoją pierwsza relację przygotowała Magdalena Glińska, która współpracuje z naszym portalem. Przeczytajcie zatem jak było, bo nie obyło się znów bez kontrowersji. Za kilka dni natomiast pojawi się videorelacja z tego wydarzenia.

Zapraszamy na relację z 30. Kongresu LNE w Krakowie. Bardzo nas cieszy, że w naszym zespole zagościł w końcu pierwiastek żeński, a swoją pierwsza relację przygotowała Magdalena Glińska, która współpracuje z naszym portalem. Przeczytajcie zatem jak było, bo nie obyło się znów bez kontrowersji. Za kilka dni natomiast pojawi się videorelacja z tego wydarzenia.

30-sty Jubileuszowy Kongres LNE&SPA, który odbył się w Krakowie, został zorganizowany z ogromnym rozmachem. Miejscem konferencji było, niedawno wybudowane, nowoczesne centrum kongresowe EXPO Kraków. Siedem sal konferencyjnych było podporządkowanych poszczególnym tematom. Prócz tego znajduję się tam duża hala, w której rozstawione były stoiska firm kosmetycznych. Restauracja, kącik czytelniczy i strefa wypoczynku pozwalały na chwile odsapnięnia miedzy pokazami.

Pierwszy wykład związany z branżą masażu, prowadzony był przez wybitnego szkoleniowca dr Pawła Piątkowskiego, który jak zawsze wykazał się potężną wiedzą, profesjonalizmem oraz lekkością w przekazywaniu informacji. Zorganizowany w formie masterclass trwał ponad dwie godziny. Dr Piatkowski opisywał anatomiczne uwarunkowania struktur tkankowych w metodyce masażu twarzy, przechodzą od razu do prezentowania poszczególnych technik na modelce. Dużą wagę przyłożył do odpowiedniego ułożenia klientki, co ma nie małe znaczenie dla jakości zabiegu. Prócz anatomicznych szczegółów zwrócił również uwagę na zjawisko tensegracji i habituacji i ich następstwa w kształtowaniu się konkretnych struktur tkankowych. Zwieńczeniem wykładu było kilka słów o ergonomii pracy masażysty, nie tylko podczas masowania twarzy, ale również całego ciała. Podkreślił, że jest to szalenie ważne, aby dobrze wykonywać swoją pracę.

Moim zdaniem był to najciekawszy i najbardziej owocny wykład ze wszystkich na kongresie.

Kolejnym nie zwykle interesującym pokazem było „Fix in six”, przeprowadzonym przez dwie Brytyjki, Rachel Fairweather i Meghan Mari, założycielki Jing Institute of Advanced Massage Training. Obie Panie potrafią dać porządnego kopa pozytywnej energii z pozycji wyjściowej tai chi (na którą bardzo zwracały uwagę mówiąc o właściwym ustawieniu się masażysty podczas pracy).

Wykład traktował o tym, jak łącząc wiele elementów poszczególnych terapii, jesteśmy w stanie uzyskać długotrwale rezultaty po przeprowadzeniu maksymalnie sześciu zabiegów, na przykładzie pracy z dolnym odcinkiem pleców. Najważniejszą rzeczą, na jaką zwracają uwagę, tak na wykładzie, jak w trakcie szkoleń, jest TERAPEUTA i jego sposób pracy oraz kompetencje.

HFMAST – to skrót, w którym zawarte są techniki, dzięki którym otrzymamy najlepsze efekty:

H – (hot/cold) – dobranie odpowiedniej metody wywołującej ciepło/zimno, w zależności od dolegliwości.

F – (fasial technics) – uwalnianie powięzi.

M – (muscles) – masaż konkretnych grup mięśniowych i terapia punktów spustowych.

A – (accupressure) – zaczerpnięte z medycyny chińskiej uciski w ścisłe określonych punktach.

S – (strech) – metody rozciągania wcześniej opracowanych mięśni.

T – (training) – edukacja klienta, w jaki sposób może samodzielnie radzić sobie z bólem i przede wszystkim jak go unikać.

Spotkanie z Lydią Sarfati (ogłoszoną przez Vogue najlepszą kosmetyczną w USA z samego początku swojej kariery w 1978r.) i prezentowany przez nią masaż twarzy, było wyjątkowo inspirujące. O ile masaż nie wnosił nic, czego wcześniej by się nie znało, o tyle dbałość o każdy szczegół i stworzenie prawdziwego rytuału w okół opracowania samej twarzy, robiło nie lada wrażenie. Przez zaprezentowanie masażu, Pani Lydia opowiadała o swojej drodzę na szczyt (napisała również książkę „Sukces w Twoich rękach”). Mówiła także o tym, jak zaaranżować gabinet, aby działał na wszystkie zmysły klienta.

Widać, że jest prawdziwą pasjonatką swojej pracy, która starannie pracowała nad każdym detalem.

Hanna Rudmino – Januszka zaprezentowała masaż gorącymi muszlami Lava Shells, nazywane również muszlami tygrysimi, pochodzącymi z Filipin.

Sposób rozgrzewania muszli jest zaskakujący, ponieważ nie ma potrzeby zużycia prądu i wody. Wystarczy mieć odpowiednią mieszankę ziołową (wzbogaconą składnikami aromatyzującymi) oraz aktywator w płynie. Wkłada się je do muszli i zostawia na 10 minut. Zachodzące wewnątrz reakcje chemiczne uwalniają ciepło, osiągając temperaturę nawet do 60 stopni Celsiusza. Co ciekawe, gdy zaczyna się masować, proces rozgrzewania, zatrzymuje się więc można łatwo je kontrolować. „Anatomia” muszli pozwala na wykonywanie różnych technik głaszcząco-rozcierająco-uciskowych. Bardzo podobny do masażu kamieniami, więc zapewne jest przyjemny w odbiorze.

Wykład o stopach z obniżonym wysklepieniem, prowadzony przez Magdalene Hafeszi-Chojecką naświetlał wzrastający z roku na rok problem zaburzeń rozwojowych stóp i młodzieży. Pani Magdalena mówiła o przyczynach tego zjawiska, jego następstwach, ale również sumiennie przekazała informacje dotyczące sposobu ich unikania. Uczulała, że powinniśmy obserwować dzieci w swoim najbliższym otoczenia. Prezentacja pełna była ciekawych animacji i zdjęć obrazujących zachowanie kości i stawów w konkretnych sytuacjach, np. Gdy buty są za małe/duże itp.

Gil Amsallem z Francji przedstawił masaż Wellness, opracowany specjalnie na jubileusz Kongresu. Była to kombinacja technik zaczerpniętych z masażu kalifornijskiego, tajskiego, koreańskiego, indyjskiego i shiatsu. Zapomniałabym o elementach masowania bambusem. Mimo harmonii i płynności przechodzenia do kolejnych technik, masaż wydawał się lekko chaotyczny, zbyt dynamiczny. Szczególnie wykonywanie technik rozciągający, gdzie powinno się „wsłuchiwać” w tkanki klienta, tempo było zdecydowanie za szybkie. Masaż miał wprowadzać nie tylko w stan głębokiego relaksu, ale wg. nurtu wellness, miał również na celu oczyszczać, rewitalizować organizm oraz modelować sylwetkę.

W rezultacie powstał misz masz tysiąca technik głaskania, rolowania, ugniatania, rozciągania i ucisków z dodatkowym bajerem, w formie bambusa. I to wszystko zawarte w godzinnym masażu! W moim odczucie przerost formy nad treścią. Uderzające również było zachowanie zerowej ergonomii pracy, na co, każdy w obecnych czasach zwraca szczególną uwagę. Po wykonaniu dwóch takich zabiegów, masażysta otrzyma w gratisie ból „krzyża”.

Podsumowując: Konferencja warta przeżycia, jednakże zostawiająca pewnego rodzaju niedosyt. Na wielu prezentacjach zamiast skupiać się dokładniej na wykonywaniu i opisaniu zabiegu, większą uwagę przykładano prezentowaniu kosmetyków, jakie mogą zostać użyte, a przecież w większości przypadków są one jedynie dodatkiem.

Magdalena Glińska


Udostępnij

Komentarze

komentarze