Udostępnij

Zapraszam do 1 części relacji z zakończonego w zeszły weekend kongresu LNE w Krakowie.
Pierwsza część poświęcona jest masażowi Lamachi autorstwa Gillesa Horcloisa.
Było to coś niesamowitego takze zapraszam do lektury.

Zapraszam do 1 części relacji z zakończonego w zeszły weekend kongresu LNE w Krakowie.
Pierwsza część poświęcona jest masażowi Lamachi autorstwa Gillesa Horcloisa.
Było to coś niesamowitego takze zapraszam do lektury.

Jadąc na tegoroczny  kongres spodziewałem się wielu ciekawych wykładów, pokazów jednak to co zastałem tym razem naprawdę przerosło moje oczekiwania.

Grono wykładowców uświetnili w tym roku:

• Dr  Piątkowski i dr Markowski z wykładem nt. masażu osób starszych i potrzeb skóry dojrzałej. Dr Piątkowski prowadził też wykład nt. jak być lepszym masażystą i jak poprawiać komfort i efektywność zabiegu
• Piotr Szczotka – z wykładem Work-Site Massage – masaż w promocji zdrowia
• Katina Ewa Nowak oraz Magdalena Przeździak-Betlej – ze specjalnym pokazem masażu i tańców MA-URI
• Olivier Aron – z wykładem nt. jak skutecznie promować usługi masażu
• Mariusz Neścior z Polskiego Instututu Spa & Wellness – z wykładem o jakości w obsłudze klienta
• Fatima Bilgen – z pokazem masażu stóp z wykorzystaniem roślin terapeutycznych
oraz Gilles Horclois który pojawił się w Polsce po raz drugi i kolejny raz zahipnotyzował krakowską publiczność swoim pokazem.
Krótka relacja z powyższych wystąpień pojawi się niebawem wraz z relacją ze szkolenia z masażu Amani Zanzibar (relacja z pokazu tegoż masażu z poprzedniego kongresu można znaleźć TUTAJ).

W poniższym tekście natomiast chciałbym się skupić na pokazie Tybetańskiego masażu „ Lamachi”.
Jest to autorska technika Gillesa Horcloisa zainspirowana jego pobytem w Tybecie. Masaż Lamachi z wykorzystaniem mis i muzyki ma za zadanie usprawniać krążenie energii Chi. W normalnych warunkach ciało podlega nieustannej wibracji. Jeśli występuje jakaś dolegliwość wibracja ta rozstraja się. Masaż Lamachi ma za zadanie stymulowanie organizmu do emitowania wibracji o prawidłowych częstotliwościach. Podczas  zabiegu muzyka ma za zadanie rozluźnić mięśnie, stymulować lub uspokajać poszczególne funkcje organizmu, tak aby pracował  on harmonijnie. Masaż znakomicie relaksuje, usprawnia drenaż i rewitalizuje skórę.

Jak niektórzy z Was pamiętają już po poprzednim pokazie Gillesa w Krakowie byłem zachwycony jego osobą, a jego kolejna wizyta tylko spotęgowała mój entuzjazm. Powtórzę się pisząc, że Gilles to pasjonat tego co robi, jest w tym świetny i niedościgniony, a pozytywna energia bijąca od tego człowieka udzieliła się nie tylko mi, ale chyba wszystkim którzy mieli okazję zobaczyć Gillesa przy stole do masażu…
Wystarczy przypomnieć, że Gilles ma 38 lat, masażem zajmuje się od 35 lat… Te liczby robią wrażenie, a komentarz jest zbyteczny.
Podczas krakowskiego pokazu masażu Lamachi nie zostały wykorzystane misy dźwiękowe.  Mam wrażenie, że widowisko nie straciło na tym fakcie ani odrobinę i dostarczyło wszystkim niezapomnianych wrażeń.
Jeżeli miałbym ten masaż opisać w kilku słowach to ująłbym to w taki sposób:

Pasja… uwielbienie… empatia… inspiracja… zapomnienie…


Rozwijając swoją myśl pójdę dalej:

• Pasja – z powodu energii jaką niesie ze sobą ten masaż, emocji i wspaniałych uczuć jakie wzbudzał we mnie, a także w osobie poddawanej masażowi. Pasja bo Gilles jest pasjonatem w każdym calu i w każdej sekundzie swojej obecności podczas pracy z ciałem
 Uwielbienie – poszanowanie ciała, traktowanie go z największym szacunkiem niczym sacrum. Uwielbienie dla drugiej osoby będące źródłem wielkiej energii płynącej prosto z serca przekazywanej podczas seansu
• Empatia – chęć dawania drugiej osobie więcej niż tego oczekuje. Realizacja potrzeby dotyku i uwolnienie morza pozytywnych emocji
• Inspiracja – wiecznie nieodgadnione i nieodkryte ciało ludzkie napędzające stale do odkrywania go na nowo, tworzenia ciągle to nowej historii podczas każdej kolejnej sesji masażu. To inspiracja dla osoby poddawanej masażowi – otwierając nowe horyzonty myślowe, dodające siły do działania i tworzenia.
• Zapomnienie – stan jaki osiąga osoba masowana. Oderwanie od rzeczywistości, świata materialnego, fizyczności. Stan błogości, powrotu do dziecinnej beztroski i ułudy.

[page-break]

Czytając to można pomyśleć, że mówimy tutaj już o czymś metafizycznym, a niektórym nawet nasuwa się słowo „szamanizm”.
Jednak  oglądając pokaz tegoż masażu naprawdę trudno nie użyć takich określeń. Trudno mi zrelacjonować przebieg masażu gdyż należało  po prostu go zobaczyć, przeżyć i poczuć energie płynącą ze sceny.

Paulo Coelho napisał w jednej ze swych powieści : „o tańcu nie da się pisać (…) taniec trzeba tańczyć”.

Parafrazując te słowa można by rzec, że o masażu nie da się pisać, trzeba go po prostu przeżyć, poczuć, doznać… Tyczy się to również masażu Lamachi jednak spróbuję nakreślić chociaż szkic tego co wydarzyło się podczas wystąpienia Gillesa.
Pokaz rozpoczął się bardzo nietypowo dając nam nieco nowy wymiar masażu. Gilles rozpoczął go od nałożenia modelce opaski na oczy w celu umożliwienia oderwania się od obecności widzów, a sam masaż a właściwie praca z drugą osoba rozpoczęła się nie na łóżku do masażu lecz w pozycji stojącej.

Była to kombinacja dotykania ważnych energetycznie miejsc na ciele, wprawianie osoby poddawanej masażowi w swoisty rodzaj transu.
Gilles starał się wprawić modelkę w stan , który można porównać do stanu nieważkości –  poruszając ciałem, kołysząc, podnosząc. Było widać jak w każdej sekundzie ciało modelki staje się coraz bardziej bezwładne i ciężkie. Szukając metafory można przyrównać ten stan do stanu utraty przytomności gdzie nasze ciało staje się kompletnie niekontrolowane przez nas samych. Tak właśnie wyglądały te pierwsze chwile masażu,  które zakończyły się przeniesieniem na rękach Gillesa modelki na łóżko.
Tam nastąpił dalszy ciąg masażu gdzie płynne ,rytmiczne ruchy wraz z hipnotyzującą muzyką przeniosły wszystkich kolejny raz  w inny wymiar masażu.
Gilles kolejny raz pokazał jak ważna jest muzyka podczas masażu, a wykorzystując ją czyni ciało swojego rodzaju instrumentem, na którym w znany tylko sobie sposób tworzy „muzykę” będącą ukojeniem dla osoby na łóżku i dla wielu par oczu obserwujących ten niesamowity pokaz.
Całość pokazu trwała 20 min – jak na masaż wydaje się niedużo lecz dla obserwującej to publiczności wystarczyło aby wprowadzić ją w  osłupienie i zachwyt. Gromkie brawa były największym wyznacznikiem tego co pokazał nam Gilles.
Po pokazie głównym widzowie mogli obserwować Gillesa ponownie na warsztatach, zadawać pytania i prowadzić dyskusje na temat masażu Lamachi.
Ze względu na dużą ilość ciekawych wykładów udało mi się dotrzeć tylko na koniec warsztatu jednak to i tak wystarczyło aby wprawić mnie w kolejny zachwyt. Gilles wykonywał masaż stopy w rytm popularnego utworu „Don’t worry be happy”.
Tą częścią pokazu Gilles dał nam do zrozumienia ile radości może dać nam masaż. Widząc go, pracującego w rytm tej pozytywnej muzyki, cieszącego się z każdej chwili przebywania przy stole i dawania radości drugiej osobie uśmiech sam gościł na wszystkich buziach zebranych w atelier kongresowym.
Mam nadzieje, ze wszyscy którzy czytali ten tekst i widzieli Gillesa na żywo w Krakowie podzielają mój entuzjazm.  Tym którym się to nie udało pozostaje tylko żałować i mieć nadzieje, że Gillesowi uda się wygospodarować trochę czasu na wizytę w kolejnej majowej odsłonie krakowskiego kongresu.

Pokaz nie zakończył mojej przygody z osobą Gillesa. Dzień po kongresie miałem okazję z grupą wspaniałych osób uczestniczyć w 2-dniowym szkoleniu z masażu Amani Zanzibar prowadzonym właśnie przez Gillesa. Na relacje zapraszam wkrótce.

Pozdrawiam
Rafał Uryzaj

 

autor: rafal.uryzaj
link:


Udostępnij

Komentarze

komentarze