Udostępnij

To miał być zwykły dzień pracy. W sobotę, 18 maja, fizjoterapeutka i instruktorka fitness Beata Jałocha była w drodze do pacjentki, kiedy z siódmego piętra bloku przy ul. Grójeckiej w Warszawie spadł na nią samobójca łamiąc jej kręgosłup. Mężczyzna zginął na miejscu. 28-latka w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Zwykły dzień przerodził się koszmar, ale Beata i jej najbliżsi nie zamierzają się poddać. Mają cel. Walczą o to, żeby Beata znów mogła chodzić.

To miał być zwykły dzień pracy. W sobotę, 18 maja, fizjoterapeutka i instruktorka fitness Beata Jałocha była w drodze do pacjentki, kiedy z siódmego piętra bloku przy ul. Grójeckiej w Warszawie spadł na nią samobójca łamiąc jej kręgosłup. Mężczyzna zginął na miejscu. 28-latka w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Zwykły dzień przerodził się koszmar, ale Beata i jej najbliżsi nie zamierzają się poddać. Mają cel. Walczą o to, żeby Beata znów mogła chodzić.

To miał być zwykły dzień pracy. W sobotę, 18 maja, fizjoterapeutka i instruktorka fitness Beata Jałocha była w drodze do pacjentki, kiedy z siódmego piętra bloku przy ul. Grójeckiej w Warszawie spadł na nią samobójca łamiąc jej kręgosłup. Mężczyzna zginął na miejscu. 28-latka w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Zwykły dzień przerodził się koszmar, ale Beata i jej najbliżsi nie zamierzają się poddać. Mają cel. Walczą o to, żeby Beata znów mogła chodzić.

– Obrażenia są bardzo rozległe. Ma zgilotynowany rdzeń kręgosłupa na wysokości Th10-Th11, czyli mniej więcej poniżej pępka. Nie ma czucia w nogach, ma połamane golenie, żebra, zmiażdżoną kostkę – wylicza w rozmowie z INTERIA.PL Tomasz Maj, partner Beaty.

Dwa tygodnie temu Beata przeszła operację. W samej zmiażdżonej nodze lekarze założyli jej 21 śrub. W środę, 29 maja, lekarze usunęli dren z płuc, dzięki czemu zaczęła swobodniej oddychać. W weekend ubrano Beacie stabilizujący kręgosłup Gorset Jewetta. Już rozpoczęła proste ćwiczenia rehabilitacyjne.

Iwona Jałocha, siostra Beaty: – Jesteśmy pełni podziwu, jak to wszystko znosi, jaka jest silna i dzielna. Mogłaby całymi dniami nic nie robić, tylko płakać, stracić chęć do życia. A ona cały czas walczy. Każdego dnia chce zrobić mały krok do przodu. Nie kwalifikuje się pod większość fundacji.
Leczenie i rehabilitacja Beaty wymagają przede wszystkim sporych pieniędzy. Problem w tym, że nie może liczyć na wsparcie rodzimych organizacji, chociaż prężnie działających i niosących pomoc w trudnych sytuacjach fundacji w Polsce nie brakuje.

– Niestety, przypadek Beaty nie podlega pod większość fundacji. Mamy przeróżne fundacje pomagające osobom chorym na raka, dzieciom czy osobom z urazami kręgosłupa, ale odniesionymi w wypadkach samochodowych. Beata pod żadną z nich się nie kwalifikuje – podkreśla Iwona.

– Osoba, która pomaga innym, stawia ich na nogi, nagle sama przechodzi na drugą stronę i staje się niezwykle poszkodowaną pacjentką z gigantycznymi urazami. Większość fundacji w Polsce odmówiła pomocy, nie ma też w naszym kraju wyspecjalizowanego ośrodka, który zajmowałby się wyłącznie urazami rdzenia. Pod tym względem nasza medycyna jest trochę zacofana – dodaje Tomasz.

Rehabilitacja w Berlinie za kilkaset euro dziennie
Klinika, w której Beata mogłaby liczyć na fachową opiekę znajduje się w Berlinie. Dwa tygodnie przed wypadkiem wzięła udział w szkoleniu organizowanym przez specjalistę z tej placówki.

– To ekspert od urazów kręgosłupa, międzynarodowy instruktor fizjoterapii, no i Beata mu ufa. Chcemy zawieźć ją do Berlina. W dalszej kolejności myślimy o operacji z wykorzystaniem komórek macierzystych – mówi partner Beaty.

Na przeszkodzie wyjazdowi do Niemiec stoją finanse. Nasi zachodni sąsiedzi zaoferowali rodzinie Beaty zniżkę, ale i tak koszty rehabilitacji i pobytu 28-latki w klinice wyniosą kilkaset euro dziennie.

– Rozpoczęliśmy zbieranie środków. Im szybciej Beata trafi do Berlina, tym lepiej, chociaż sama podróż może stanowić niebezpieczeństwo dla jej stanu zdrowia. Kręgosłup musi się trochę zrosnąć – podkreśla Tomasz. – Przed Beatą od trzech do pięciu miesięcy leżenia. Przez ten czas będzie mogła wykonywać jedynie delikatne ćwiczenia.  Kiedy będzie gotowa na Berlin? To trzeba będzie dokładnie ustalić z lekarzami – dodaje Iwona.

Jak możesz pomóc?
Beacie można pomóc na kilka sposobów. Najprostszy nic nie kosztuje. Wystarczy odwiedzić jej profil na Facebooku. Tomasz: – Każdy może polubić profil Beaty i napisać jej coś miłego. Uwierzcie mi, że ona czyta wszystkie wasze wpisy, bardzo ją podtrzymują na duchu.

Drugi, najważniejszy, to dorzucenie małej cegiełki do środków, dzięki którym możliwe będzie leczenie i rehabilitacja Beaty w berlińskiej klinice. Dzięki uprzejmości Fundacji Forani utworzone zostało specjalne subkonto.

Numer Konta:

44 1160 2202 0000 0002 4031 3341 Bank Milenium

Fundacja Forani z tytułem „Beata Jałocha”.

– Współpracujemy z Ewą Chodakowską, będziemy wspólnie otwierać fundację dla takich osób jak Beata, ale to chwilę potrwa, tymczasem już teraz musimy zbierać pieniądze, bo leczenie i rehabilitacja pochłaniają kosmiczne kwoty. Musimy działać, póki ludzie myślą o Beacie i przeżywają to, co ją spotkało – zwraca uwagę Tomasz.

Ostatnią możliwością pomocy jest nawiązanie kontaktów, dzięki którym Beata jak najszybciej mogłaby przejść operację. – To już się dzieję. Zgłaszają się do nas prawnicy, ludzie bezinteresownie oferują swoją pomoc. Szukamy kontaktu z klinikami specjalistycznymi, szpitalami, w których operują i leczą podobne przypadki – dodaje Iwona.

Do Tomasza i Iwony zgłaszają się również osoby z pierwszych stron gazet. Pomoc, oprócz Ewy Chodakowskiej, zaoferowała także Hanna Lis.

Jeśli ktoś ma wstać, to będzie to Beata
Beata to twarda dziewczyna. Jej bliscy również nie pozwalają sobie na chwile słabości, tylko z optymizmem patrzą w przyszłość. Wyznaczyli sobie cel: zobaczyć, jak Beata znów będzie chodzić. Lekarze widzą na to szanse, a praca w Centrum Kompleksowej Rehabilitacji w Konstancinie nauczyła Beatę, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Tomasz, partner Beaty: – Ona jest do tego predestynowana fizycznie, merytorycznie i psychicznie. Stawiała ludzi do pionu po ciężkich urazach, wylewach, udarach. Wie, na jak wiele stać człowieka, jak wytyczy sobie cel. No i jest bardzo sprawna fizycznie, każdego dnia prowadziła po dwie godziny zajęć fitness. Jeśli ktoś ma wstać po takim wypadku, to będzie to Beata.

28-latka ma już za sobą walkę o życie. Teraz pozostaje żmudna, ale – w co głęboko wierzymy – zwycięska walka o powrót do sprawności.

Źródło:

Interia.pl


Udostępnij

Komentarze

komentarze