Udostępnij

od Redakcji -” Ortobionomia jest alternatywą dla biomasażystów. Nowe spojrzenie na metodę, nowe możliwości, po prostu WARTO”

od Redakcji -” Ortobionomia jest alternatywą dla biomasażystów. Nowe spojrzenie na metodę, nowe możliwości, po prostu WARTO”

CO WARTO WIEDZIEĆ O ORTOBIONOMII

Wszystko wskazuje na to, że możemy w stosunkowo niedługim czasie spodziewać się wydania w Polsce jednoznacznych norm prawnych które, tolerując może osoby posiadające w szczególności zagraniczne dyplomy, mogą zakończyć działalność wielu terapeutów działających wprawdzie otwarcie, nie posiadających jednak czasem kwalifikacji formalnych wykraczających poza podstawowy kurs masażu klasycznego (a wykonujących masaże wysokospecjalistyczne, a nawet terapię manualną). Na całym świecie wzmaga się obecnie zainteresowanie takich właśnie terapeutów metodami równie skutecznymi co dotychczas przez nich stosowane, a mniej ryzykownymi (zarówno pod względem medycznym jak i prawnym), czyli w przypadkach terapii manualnych tzw. technikami „miękkimi”,  wywodzącymi   się  przeważnie
z holistycznej metody, jaką jest osteopatia. Wśród nich na szczególną uwagę wydaje się zasługiwać mało jeszcze w Polsce znana metoda ortobionomii (słowo "ortobionomia" wywodzi się z połączenia greckiego ortho, co oznacza prosty, właściwy, prawidłowy, oraz angielskiego bionomy, co może być przetłumaczone jako zgodny z prawami życia).

Mianem tym określamy stosunkowo nową, bo liczącą sobie dopiero ok. 50 lat formę terapii, posiadającą obok własnej, oryginalnej filozofii także szereg charakterystycznych tylko dla siebie technik. Ważne jest w tym momencie, że jej pierwotnym i zasadniczym celem były przede wszystkim ogólna relaksacja i odprężenie  organizmu (zarówno fizyczne jak i psychiczne). Dziś, kiedy masażyści po kursach, nie mający ukończonego 2-letniego studium medycznego staną wkrótce przed niemożnością wykonywania masaży mogących być uznane za lecznicze, coraz istotniejszą dla nich sprawą jest poznanie metod należących do sektora odnowy psychofizycznej.

Twórcą ortobionomii jest dr Arthur Lincoln Pauls, człowiek o wszechstronnych zainteresowaniach, który zdążył być w życiu aktorem, żołnierzem zawodowym, fotografem itd., zanim zajął się zawodowo nauczaniem wschodnich sztuk walki. Podczas pracy ze swoimi uczniami spotykał się często z drobnymi urazami, zwichnięciami i innymi kontuzjami, jak też dysfunkcjami mięśniowymi. Jak wielu trenerów zainteresował się wówczas technikami terapeutycznymi mogącymi doraźnie pomóc poszkodowanym. Tak właśnie (po różnego rodzaju kursach pierwszej pomocy itp.) natrafił na osteopatię, która wzbudziła jego wielkie zainteresowanie nie tylko z uwagi na jej możliwości doraźne, ale przede wszystkim ze względu na interesujące go holistyczne podejście do zdrowia jako takiego.

Poznając bliżej tę metodę zainteresował się szczególnie opracowaną przez dr Lawrence J. Jonesa techniką „strain & counterstrain” (napięcie i przeciwnapięcie), wykorzystującą do uwolnienia napięć mięśniowych odpowiednie pozycje ułożeniowe, przy czym w postępowaniu praktycznym dąży się do znalezienia takiego kierunku, w którym następuje uwolnienie napięcia, przyjmując jako punkt wyjścia pozycję urazotwórczą.

Cechą charakterystyczną dla tej metody, a także właśnie dla opracowanej przez A.L. Paulsa ortobionomii jest, że stawia ona niejako „na  głowie”  wszystkie dotychczas stosowane reguły terapeutyczne, działając w pewnym sensie „na odwrót”, to znaczy zgodnie z tzw. wzorcem zaburzenia, nie zaś (jak to zazwyczaj ma miejsce) przeciwko niemu. Oczywiście przestrzega się w niej obowiązujące także i w innych metodach terapii manualnej zasady, że wskazaniem do wykonywania jakiejkolwiek ich formy są wyłącznie zaburzenia czynnościowe, a zatem o charakterze odwracalnym.

Metoda  ta  stanowi niewątpliwie  pewną   rewolucję   w   sposobie   podejścia  do  terapii  zaburzeń układu ruchu, przede wszystkim dlatego, że zamiast wyprowadzać pacjenta z pozycji traumatyzującej, pogłębia ją, umożliwiając w ten sposób maksymalne rozluźnienie mięśni skurczonych w wyniku urazu.  Znajduje  to  zastosowanie nie tylko w terapii przypadków o charakterze urazowym, ale także w rehabilitacji wad postawy, szczególnie zaś skolioz (bocznych skrzywień kręgosłupa).

Jak zatem wygląda taki zabieg w praktyce?

Terapeuta najpierw układa pacjenta w pozycji wyjściowej odpowiedniej dla rodzaju zaburzenia, następnie odnajduje „pasujący” w tym przypadku punkt np. napięcia mięśniowego i jedną ręką utrzymuje z nim kontakt. Drugą ręką zmienia położenie pacjenta tak długo, aż odnajdzie pozycję w której wyczuwane w tym punkcie napięcie   wyraźnie   zmaleje.   Sam  pacjent  zazwyczaj zauważa w tym momencie, że maleje również odczuwana przez niego zazwyczaj bolesność  uciskowa.  Następnym krokiem jest tak  precyzyjne ustawienie uzyskanej pozycji, aby napięcie w mięśniu dotkniętym zaburzeniem zniknęło całkowicie. Dla uzyskania pożądanego efektu istotnym jest, aby pacjent leżał całkowicie rozluźniony i nie usiłował „pomagać” terapeucie.

Ta delikatna i bardzo spokojna metoda, w czasie której podczas zabiegu pozornie „nic się nie dzieje”, pozwala w sposób absolutnie bezpieczny a jednocześnie precyzyjny osiągać naprawdę znakomite rezultaty nawet w sytuacjach, w których stosowanie innych  technik  manualnych byłoby przeciwwskazane (zaawansowana osteoporoza, samochodowe urazy akceleracyjne kręgosłupa szyjnego, niewydolność tętnic kręgowych i in.). Stosują ją zatem chętnie masażyści i fizjoterapeuci, jednak nie tylko. Warto bowiem również wiedzieć, że zgodnie z koncepcją i życzeniem Paulsa metoda ta jest od strony technicznej tak prosta, że w zasa-dzie posługiwać się nią  może – i to naprawdę skutecznie – prawie każda osoba znającą przynajmniej podstawy anatomii i fizjologii, po dwu – trzyweekendowym przeszkoleniu teoretycznym i praktycznym.

Zdaniem samego Paulsa nieodzownym wręcz dopełnieniem zabiegów  ortobionomii  jest  refleksoterapia stóp, zapewniająca
z jednej strony rozluźnienie mięśni przykręgosłupowych, z drugiej zaś stanowiąca bardzo skuteczne przygotowanie psychiczne do zabiegu. Z „czystą” ortobionomią łączone są również często wywodzące się również z osteopatii techniki tzw. terapii funkcjonalnej wg prof. W. Johstona, zwane w Europie częściej mobilizacjami przez punkt neutralny.

W ostatnim czasie dołącza się do tych technik również elementy kinesiotapingu, czyli stosowanie specjalnych plastrów leczniczych, mających za zadanie odciążenie dotkniętych dysfunkcjami mięśni i stawów.

autor:

Zdzisław Drobner

autor: Marcin.Banasinski
link: www.tuina.w.interia.pl


Udostępnij

Komentarze

komentarze