Udostępnij

Post ten poświęcony jest przypadkowi mojej pacjentki skarżącej się na ból w okolicy pięty (związany z przypadłościa ostrogi pietowej). Opis dotyczy mojego postępowania, a także przewagi technik manualnych nad farmakologicznymi i fizykalnymi w tym przypadku.

Temat związany jest z przypadkiem mojej pacjentki, który warto przytoczyć jako przykład tytułowej przewagi technik manualnych nad tradycyjnymi metodami zalecanymi przez lekarzy. Jest to też przykład albo niewiedzy lekarzy na temat nowoczesnych metod fizjoterapii albo ich niechęć do współpracy z fizjoterapeutami.

Post ten poświęcony jest przypadkowi mojej pacjentki skarżącej się na ból w okolicy pięty (związany z przypadłościa ostrogi pietowej). Opis dotyczy mojego postępowania, a także przewagi technik manualnych nad farmakologicznymi i fizykalnymi w tym przypadku.

Temat związany jest z przypadkiem mojej pacjentki, który warto przytoczyć jako przykład tytułowej przewagi technik manualnych nad tradycyjnymi metodami zalecanymi przez lekarzy. Jest to też przykład albo niewiedzy lekarzy na temat nowoczesnych metod fizjoterapii albo ich niechęć do współpracy z fizjoterapeutami.

Otóż przypadek Pani X – rozpoznanie ostroga piętowa. Dla mniej wtajemnicznych jest to narośl na guzie piętowym powstała w wyniku zmian zwyrodnieniowo-wytwórczych. Narośl powoduje ból w obrębie pięty szczególnie podczas chodzenia czyli nacisku na podłoże w pierwszej fazie chodu. Ból może mieć różne nasilenie od łagodnego aż do uniemożliwiającego chodzenie.

Kiedy nas coś boli najczęsciej udajemy sie do lekarza i tak Pani X właśnie zrobiła i udała się do ortopedy. Zdiagnozowana została bezbłędnie i została skierowana na zabiegi fizykalne – ultradźwięki i laser.

Po serii zabiegów ból nie ustawał, a nawet po pewnym czasie nasilił się i powodował już znaczny dyskomfort.

Kolejne skierowanie na zabiegi – znów ultradźwięki i magnetoterapia.

Ból nadal nie minął.

Kolejna wizyta – zastrzyk przeciwbólowy tzw. blokada.

Ból minął na jakiś czas, a następnie wrócił w tej samej postaci powodując dalszy dyskomfort.

Po okresie 7 miesięcy od pierwszej wizyty u ortopedy Pani X trafiła do mnie.

Podczas jednaj wizyty opracowałem mięsień brzuchaty łydki, połaczenie brzuchatego z płaszczkowatym, zlikwidowałem punkty spustowe w obrębie tych mięśni.

Opracowałem także ścięgno achillesa oraz tkanki miękkie nad guzem piętowym.

Zadałem też kilka ćwiczeń do domu aby utrwalic efekt zabiegu.

 

Kolejnego dnia Pani X zadzwoniła z samego rana nie mogąc się nadziwić, że po bólu nie ma śladu:) Lekki dyskomfort pojawił sie dopiero po ok 2 tyg.

To obrazuje jak duży krok uczyniła fizjoterapia i jak daleko za nią są lekarza (nie generalizując).

W Polsce nadal największym zaufaniem w momencie problemów zdrowotnych darzymy lekarzy. Jak widać w  niektórych wypadkach niesłusznie.

Mam nadzieje, że świadomość jak bardzo moga pomóc fizjoterapeuci będzie rosnąć i w problemach bólowych nie będziemy zdawać się tylko na opinię lekarzy.

 

Pozdrawiam

Rafał Uryzaj

Podobne tematy:

Ostroga – jak leczyć żeby wyleczyć


Udostępnij

Komentarze

komentarze