Udostępnij

Uważam, że szczególnie tym osobom, które pracują z ludźmi, motywacja jest potrzebna. Nie tylko dla siebie samego, ale przede wszystkim dla tych, których chce się wyleczyć. Masażysta ma szczególny kontakt z człowiekiem, bo jego celem jest działanie lecznicze i odczuwa on też pewien ciężar oczekiwań. Dodatkowo balansuje na mechanizmach obronnych ciała, które wywołują mimowolne napięcie tkanek, a także psychiki. Świadomość czyichś stanów psychicznych będzie na nas oddziaływać.

Uważam, że szczególnie tym osobom, które pracują z ludźmi, motywacja jest potrzebna. Nie tylko dla siebie samego, ale przede wszystkim dla tych, których chce się wyleczyć. Masażysta ma szczególny kontakt z człowiekiem, bo jego celem jest działanie lecznicze i odczuwa on też pewien ciężar oczekiwań. Dodatkowo balansuje na mechanizmach obronnych ciała, które wywołują mimowolne napięcie tkanek, a także psychiki. Świadomość czyichś stanów psychicznych będzie na nas oddziaływać. Zazwyczaj osoby z bólami czy chorobami nie pałają optymizmem, za to emanują zniechęceniem, smutkiem, czy też czasem złośliwością.

Niektórym pacjentom w takich przypadkach opowiadam taką anegdotę ze swojego doświadczenia.

Pewnego poranka przychodzi do mnie na masaż pani, która na dzień dobry sprawia wrażenie głębokiej depresji z elementami ukrytej złośliwości. Pacjentka leży sobie, podczas wstępnego masażu z elementami diagnostyki, na pytania dostaję odpowiedzi jakby wyrzucane tonem – co cię to interesuje, zostaw mnie w spokoju.

Po kilku minutach ciszy i bezwładnego rozcierania, postanowiłem zapytać, jak się czuje pacjentka, odburknęła coś, sam nie wiem co. Na to odpowiadam jej:

Że ja się czuje wyśmienicie. Ale zazwyczaj, jeżeli dwie osoby ze sobą przebywają, to ta mocniejsza zacznie oddziaływać na tę słabszą i wręcz zarazi ją swoim stanem. Jak pani myśli, czy po masażu pani będzie miała mój stan, czy ja pani?

Nie odpowiedziała ani słowem. Gdy masaż się skończył, wstała nawet nie chcąc na mnie patrzeć, jakby chciała uciec. Ale jej twarz niemal promieniowała radością.

Mógłbym takich przykładów mnożyć, gdzie moja postawa wpływała wręcz na zniesienie histerii, albo nawet z totalnego złamania, człowiek przeradzał się w takiego, co odnajdywał nagle nowe siły do życia. Jestem zwolennikiem nie tylko specjalizacji w masażu, poznawaniem jego tajników i oddziaływanie dotykiem, ale także słowem. Masażysta powinien też „masować umysł słowem”, jeżeli zajdzie taka potrzeba.

Gdy pacjent się położy, zazwyczaj zamyka oczy, wtedy docierają do niego tylko dwa rodzaje bodźców zmysłowych. Są to wrażenia dotykowe i słuchowe. Wielu masażystów uważa, że liczą się tylko wrażenia dotykowe i sam masaż ma największe znaczenie. Tymczasem, nie tylko z moich obserwacji wynika, że kontakt słuchowy ma bardzo duże znaczenie. Szczególnie dla kobiet, cisza jest oznaką braku zainteresowania, albo braku atrakcyjności swojej osoby nawet do rozmowy. Wtedy rodzą się w umyśle takie pytania: jak ja wyglądam? Czy nie jestem brudna? Czy masażysta w ogóle interesuje się stanem, czy tylko bezwiednie odwala robotę, a może on patrzy na tyłek?

I dalej się rodzą inne dziwne pytania, czasem absurdalne.

Dlatego masażysta powinien kierować tokiem myślenia swojego pacjenta. Nie tylko ukazać mu swoją fachowość i etykę, niekoniecznie być psychologiem, od tego są inni specjaliści, ale może motywować. Ta motywacja odbywa się właśnie swoim stanem wewnętrznym. Duże doświadczenie pozwala na emanowanie czymś, co przyciąga. Samo przebywanie w towarzystwie takiej osoby nie wystarczy, potrzeba jeszcze władać biegle słowem. Wielu osobom masażyści z wyższej półki kojarzą się z bardzo rozmownymi osobami o szerokich horyzontach. Taka postawa jest ważna w każdego rodzaju masażu. Musimy wziąć pod uwagę, że często pacjenci mogą wybrać masażystę niekoniecznie genialnego, co takiego, w którego towarzystwie przebywa się z przyjemnością. Nawet czeka na następną wizytę z niecierpliwością, a każdy kończący się masaż to jakiś niedosyt.

Stworzenie takiego psychicznego komfortu u swojego pacjenta, czy klienta, ma też działanie znoszące napięcia. Dlatego warto „masować słowem”. Jeżeli chcemy wpływać dotykiem i uspokoić kogoś, to warto też wpływać na drugi koniec, mający wpływ na napięcia, czyli umysł.

Jest to niestety już wyższa półka specjalizacji w masażu. Wiąże się z bardzo poukładaną psychiką, wolną przede wszystkim od chorób psychicznych oraz negatywnych stanów, albo w drugą stronę, psychika wolna od skrajności. Normalnie ze zrozumieniem nastawiony do życia masażysta, lepiej będzie oddziaływał na pacjenta niż pozytywnie nastawiony optymista. Wydaje się to dziwne, jakim cudem optymista nie działa na pacjenta pozytywnie. Mechanizm jest prosty, ktoś kto ma problemy, szuka zrozumienia i sposobu wyleczenia, a nie bliżej nieokreślonego bezpodstawnego optymizmu. Optymizm powstaje sam z siebie, jak człowiek jest zdrowy i życie się mu układa. Gdy nie jest zdrowy i mu się życie nie układa, fałszywy optymizm tylko tworzy złudzenia, które w efekcie potrafią wpędzić człowieka w jeszcze potężniejszą depresję.

Mechanizm działania umysłu człowieka jest bezwzględny. Przebywanie zbyt długo w euforii i bezpodstawnej radości, spowoduje szybko naturalne odwrócenie samopoczucia w przygnębienie. Osoba w przygnębieniu będzie szukać czegoś, co dało jej radość, stąd mamy używki i inne dziwne sposoby żeby tryskać bezpodstawną radością, sami siebie oszukując. Tego typu osoby nigdy nie staną się prawdziwymi specami w masażu, ani innej dziedzinie, chwilowy potencjał zniknie i będą się tylko cofać.

Ważne jest się wypośrodkować i motywacja do pracy, do rozwoju będzie sama przychodzić. W ten sposób też powinno się oddziaływać na pacjentów. Nie tylko pocieszać, czy nawet oszukiwać, tylko zachęcać do pracy nad sobą, do zmiany przyzwyczajeń. Oczywiście niemal każdy masażysta słyszy o historiach takich mistrzów, co za pierwszym razem likwidują w cudowny sposób wszystkie dolegliwości. Dużo pacjentów też przychodzi na masaż, oczekując cudu zniwelowania przewlekłego bólu za pierwszym razem, albo jak najszybciej. Oczekiwanie efektu, jest często dla wielu masujących osób bardzo stresujące. Bo o ile sam masażysta może zrobić wszystko, co w jego mocy, to osoba masowana, nieświadomie może ten efekt niszczyć swoim postępowaniem. Dlatego powinniśmy motywować pacjenta, by zaczął myśleć o sobie, uważać na siebie, dbać i pomagać nam w uleczeniu siebie z dolegliwości.

Motywowanie pacjenta do konkretnego podejścia i działania jest elementem sukcesu i pozostawia niezapomniane pozytywne wrażenie o masażyście, które będzie trudno komuś innemu przebić. Tak się tworzy sobie samemu renomę, a masażysta z renomą nigdy głodny chodził nie będzie.

O ile motywacja innych wydaje się prosta, to już zmotywowanie siebie samego jest trudniejsze. Wszystko zależy od tego, czego oczekujemy od siebie i od życia. Jeżeli chcemy tylko przetrwać, pracować by się jakoś utrzymać, to naturalnie zawsze będzie czegoś nam brakować i bardzo będą nam przeszkadzać ci, co chcą się rozwijać. Jeżeli pracujemy w zespole i mamy osoby, które swoim podejściem do życia pokazują nam, że jesteśmy gorsi, bo stoimy w miejscu, nigdy nie będziemy radośni. Prędzej będzie nas coś od środka zjadać i kazać innych podkopywać, czy też wyśmiewać. Zawsze ten, co nic nie robi, zrobi wszystko, by inni się z nim zrównali.

Dlatego w zespole trudno jest się wybijać. Dlatego też wśród masażystów zauważyć można jakąś dziwną skrytość i zazdrość. Wielu strzeże swoich tajemnic jak niepodległości. Mało kto chce się dzielić swoimi doświadczeniami, bo w gruncie rzeczy jest świadomy, że nie jest aż tak dobry, a wypuszczenie jedynego asa z ręki spowoduje, że zostanie nagi i bezbronny.

W masażu albo trzeba być wybitnie inteligentnym, albo przebywać z dużą ilością specjalistów i chłonąć jak gąbka ich doświadczenie. Wtedy samemu się człowiek rozwija. Rozwój jest najlepszą motywacją do działania. Jeżeli jeszcze do tego jest się skutecznym w swojej pracy, docenianym, to puszczamy w ruch koło zamachowe, które samo będzie nas napędzać.

Jedyną rzeczą, która może spowodować to, że można popaść w rutynę, albo stracić w końcu zainteresowanie masażem, jest poświęcanie zbyt dużej ilości czasu na masaż. Ciągłe robienie masażu od rana do nocy i ciągłe myślenie o nim, w końcu spowoduje znudzenie. Trzeba mieć jakieś inne hobby, czy zajęcia, które będą na tyle absorbujące, że dadzą odpocząć umysłowi od pracy i w efekcie sprawią, że będziemy bardziej kreatywni.

Motywacja w masażu jest bardzo ważna, i dla samego masażysty i dla osób, którymi się zajmujemy. Jest to jeden z tych czynników, które składają się na dobry masaż.


Udostępnij

Komentarze

komentarze