Udostępnij

Tak świetnej inicjatywy propagowania masażu dawno nie było. Grupa pasjonatów zainicjowana przez Agnieszkę Wietrzyńską masują Szczecin. Wszystko całkowicie darmowo ze szczytnym celem propagowania masażu, uświadamiania społeczeństwa oraz zachęcania do profilaktyki. Na usta ciśnie się od początku Brawo!

Miałem okazję rozmawiać z inicjatorką, pasjonatką i społecznikiem o wielkim zapale – Agnieszką Wietrzyńską.

Tak świetnej inicjatywy propagowania masażu dawno nie było. Grupa pasjonatów zainicjowana przez Agnieszkę Wietrzyńską masują Szczecin. Wszystko całkowicie darmowo ze szczytnym celem propagowania masażu, uświadamiania społeczeństwa oraz zachęcania do profilaktyki. Na usta ciśnie się od początku Brawo!

Miałem okazję rozmawiać z inicjatorką, pasjonatką i społecznikiem o wielkim zapale – Agnieszką Wietrzyńską.

Rafał Uryzaj (Serwis-Masażysta): Witaj Agnieszko. Może na początek zdradzisz nam co kryje się pod hasłem „Masujemy Szczecin” ?
Agnieszka Wietrzyńska (Masujemy Szczecin) : Masujemy Szczecin to akcja społeczna mająca na celu promowanie masażu oraz edukację społeczności Szczecina. Działamy od końca maja tego roku w formie plenerowej. Planujemy na czas jesieni i zimy „schować się” do pomieszczeń, prowadzić warsztaty i masować pracowników szczecińskich firm. Masujemy Szczecin to też grupa wolontariuszy pasjonatów masażu i fizjoterapii. Jesteśmy tzw. freakami na punkcie naszych zawodów. Chcemy dzielić się swoją wiedzą i stale zwiększać umiejętności.

R.U.: Skąd wziął się pomysł na taka inicjatywę?
A.W. : Pomysł na przeprowadzenie akcji kiełkował w mojej głowie od dłuższego czasu. Zawsze byłam typem „społecznika”… i w końcu nadszedł czas kiedy stwierdziłam, ze mogę stworzyć swoją akcję, dotyczącą kwestii, w której posiadam już jakieś doświadczenia. Akcja jest swego rodzaju odpowiedzią na obserwowany przeze mnie i pewnie nie tylko mnie, problem. Gro pacjentów trafia do naszych gabinetów za późno. Wtedy kiedy dolegliwości uniemożliwiają im już codzienne funkcjonowanie. Chciałabym poprzez edukację i możliwość odczucia na własnej skórze masażu, uświadomić ludziom, ze nie trzeba czekać aż ból będzie nie do wytrzymania. Chcę kłaść nacisk na profilaktykę, ergonomię pracy, dostosowanie stanowiska pracy, prawidłowe nawyki ruchowe.  Zależy mi również na tworzeniu pozytywnego obrazu masażystów i fizjoterapeutów…na pokazaniu przeciętnemu Kowalskiemu, że terapia, masaż, nie są dobrem zarezerwowanym dla milionerów:)

R.U.: Wspaniale to brzmi. Jak udało Ci się zebrać grupę podobnych pasjonatów do Ciebie i jak liczna jest Twoja grupa?

A.W.: Poszukiwania chętnych do współpracy zaczęłam od rozpuszczania wieści wśród znajomych fizjoterapeutów. Tak udało mi się nawiązać współpracę z Asią Młoczkowską, która od samego początku ogromnie wspierała projekt. Mogę śmiało nazwać ją współorganizatorką. Kolejnym krokiem było umieszczanie informacji o poszukiwaniach wolontariuszy na naszym fan page na FB. Odezwało się sporo osób, niektóre zrezygnowały w przedbiegach, inne po jednej akcji…ale  udało się zebrać stałą grupę wolontariuszy, obecnych na każdej akcji. W tym momencie jest nas ośmioro. Tworzymy zgraną grupę, a ja mogę śmiało powiedzieć, że to ogromna radość współpracować z tak zaangażowanymi osobami.

 

R.U.: Jak reagują ludzie w Szczecinie na Twoją akcję? Czy są to osoby, które mają pierwszy raz w życiu styczność z masażem?
A.W.: Reakcje z jakimi się spotykamy są zdecydowanej większości pozytywne. Mieszkańcy miasta początkowo nieufni, teraz już czekają na nas i dopytują o kolejne terminy. Dla wielu osób faktycznie było to pierwsze spotkanie z masażem w życiu. Często słyszymy „Gdybym wiedział/a, że to takie fajne to już wcześniej bym skorzystał/a” 🙂 Cieszymy się z tego, ponieważ akcja ma na celu promocję masażu jako zabiegu. Chciałabym w tym miejscu również uspokoić niektórych kolegów „po fachu”, którzy obawiają się prawdopodobnie zmniejszenia wagi swojego zawodu (stąd niestety mamy najwięcej negatywnych komentarzy)- nie uważamy, że leczymy, nie prowadzimy terapii w warunkach plenerowych. Bierzemy pod uwagę wszelkie względy bezpieczeństwa, a potrzebujących odsyłamy do gabinetów masażystów i fizjoterapeutów.

R.U.:  Powiedz gdzie działaliście przez ten czas w plenerze? Czy to były własne akcje czy dołączaliście się do konkretnych eventów?
A.W.: Akcje przeprowadzaliśmy samodzielnie na Jasnych Błoniach w Szczecinie, jako Masujemy Szczecin. Dostawaliśmy też zaproszenia na różnego rodzaju eventy, np. : piknik antoniański, dzień dziecka, zbiórka charytatywna na koncentrator tlenu, wsparcie Aktywnego Szczecina, czy też półmaraton Gryfa. Do końca września mamy w planach jeszcze bieg na K2 oraz piknik onkologiczny. Są to corocznie organizowane duże imprezy sportowe i edukacyjne. Później „chowamy się” w pomieszczeniach, ze względu na aurę:)

R.U.: Ile osób przewinęło się już przez Wasze ręce?
A.W.: Po każdej akcji podajemy aktualną liczbę wymasowanych. W tym momencie (02.09) jest to 361 osób.

R.U.:  Jakie są plany na przyszłość? Czy to będą tylko eventy czy może macie pomysły na szersze akcje być może ogólnopolskie?
A.W.:  Plany na przyszłość…póki co zakończyliśmy z bardzo pozytywnym skutkiem akcje w plenerze na ten rok. Dalsze uniemożliwia pogoda. Ale nie mamy zamiaru spocząć na laurach. Przenosimy się do biurowców szczecińskich, aby edukować i masować pracowników. Chcemy również prowadzić zajęcia warsztatowe oraz krótkie wykłady. Wszystkie te inicjatywy są w przygotowaniu. Mamy takie marzenia, aby swoim działaniem objąć większy obszar niż Szczecin. Ciągle rekrutujemy wolontariuszy i w miarę naszych możliwości czasowych (każdy z nas sporo pracuje) będziemy rozwijać akcję:) Wspaniale byłoby za jakiś czas usłyszeć o akcji Masujemy Polskę:)
 

R.U.: Myślisz, że takie akcje wpłyną znacznie na świadomość społeczeństwa na temat masażu?
A.W.: Ja już to wiem. Sporo osób, które masowaliśmy postanowiło „zrobić coś ze sobą”. Dość nieoczekiwanym, choć ogromnie istotnym skutkiem akcji, była pomoc rodzicom w przypadku wad postawy ich dzieci. Uświadomiliśmy wielu rodziców, że ich dzieci wymagają postępowania korekcyjnego. To ważne, bo mogą dzięki podjętym już teraz działaniom, uniknąć problemów w przyszłości. Ważne jest dla nas to, że często słyszeliśmy głosy „nie wiedziałem/am, że masaż może być tak świetny; na pewno jeszcze kiedyś skorzystam”. Wiele osób podczas akcji dowiedziało się kim są fizjoterapeuci, czym się zajmują, z jakimi problemami można do nich się udać. Tak samo z masażystami. Myślę, że przyczyniliśmy się do stworzenia w głowach ludzi obrazu fachowca masażysty czy fizjoterapeuty, który nie tylko „mizia” ale potrafi chociażby wstępnie zdiagnozować pacjenta, nawet w warunkach tzw. polowych- choć podkreślam- nie uskutecznialiśmy w trakcie akcji terapii.

R.U.: Czy masujemy Szczecin dadzą zaprosić się gościnnie do mojego rodzinnego Poznania lub innego miasta przy okazji większej imprezy?
A.W.:  Bardzo chętnie będziemy, w miarę możliwości, korzystać z takich zaproszeń. Jak już wspomniałam, naszym marzeniem jest by akcja zyskała ogólnopolski wymiar:)

R.U.: Dziekuje Agnieszko za rozmowę. Mam nadzieje, że akcja będzie rozwijać się dalej z takim rozmachem jak to miało miejsce tego lata. Myslę, że przez takie akcje robicie więcej dobrego niż wielu promotorow masażu przez wiele lat. Z dużym szacunkiem oddaje Ci cześć 🙂
Mam nadzieje, że tak jak to wynikało z naszych kuluarowych rozmów poza wywiadem możemy liczyć na szeroko rozumianą współprace, o której być może będziemy mogli niedługo głośno mowić.

Patrząc na akcję Masujemy Szczecin przychodzi mi tylko jedna myśl do głowy: Można? Można… Trzeba tylko chcieć i nic więcej nie potrzeba aby propagować masaż i działać w tym kierunku. Niepotrzebne są stowarzyszenia, niepotrzebne organizacje, niepotrzebne fundusze. Jedyne czego trzeba to chęci…

 

Pozdrawiam

Rafał Uryzaj


 


Udostępnij

Komentarze

komentarze