Udostępnij

Specjalnie dla naszego portalu Pani Paulina Puchała rozwinęła temat masazu i fizjoterapii koni. Po ostatnim tekście, który pojawił się

Specjalnie dla naszego portalu Pani Paulina Puchała rozwinęła temat masazu i fizjoterapii koni. Po ostatnim tekście, który pojawił się TUTAJ zapraszamy do kolejnego, w którym przekonacie się, że praca z końmi nie jest dla mięczaków 🙂

Fizjoterapia koni na dobre zagościła w polskich stajniach. Jeźdźcy, hodowcy i miłośnicy koni, wiedzą, że masaż należy się także czterokopytnym sportowcom. Bo koń – podobnie jak dosiadający go jeździec – to także sportowiec. Końskie tkanki miękkie nie różnią się wiele od naszych – ludzkich, jednak masaż konia od masażu człowieka dzieli kilka podstawowych szczegółów.

To nie koń do gabinetu a masażysta do stajni….
Podstawową różnicą w pracy obydwu specjalistów – ludzkiego i końskiego – jest miejsce wykonywania zabiegów. Aby wymasować konia, trzeba czasem pokonać 600 km! Ponieważ profesjonalnych fizjoterapeutów koni jest w Polsce jeszcze niewielu, mam pacjentów oddalonych od mojego miejsca zamieszkania setki kilometrów. Odległość od stajni decyduje także o częstotliwości zabiegów, na szczęście masaż, jaki wykonuję wystarczy w najgorszym wypadku wykonać raz na kilka tygodni ( jeśli nie ma możliwości częstszych wizyt).

Cztery nogi – 4 razy więcej problemu
Konie w trakcie zabiegu masażu stoją, nie kładą się jak człowiek na wygodnym łóżku. Najlepszym miejscem do wykonania zabiegu jest koński boks, czyli miejsce, gdzie koń czuje się najbezpieczniej. Bezpieczeństwo w czasie pracy z koniem to sprawa priorytetowa. Konie bardzo różnie reagują na masaż. Większość pacjentów oczywiście stoi grzecznie i pomimo odczuwanego bólu i dyskomfortu poddają się zabiegowi. Zdarza się jednak, że koń jest niecierpliwy, kręci się, a w skrajnych przypadkach próbuje ugryźć czy kopnąć ( czasem skutecznie 🙂 ). Gabaryty konia często także stanowią problem. Drabinka jest podstawą do pracy z wysokimi pacjentami, ułatwia wykonanie zabiegu, ale bywa także niebezpieczna, więc pracując z wysokości trzeba zawsze mieć oczy dookoła głowy i wyuczyć się natychmiastowych reakcji, aby w razie zagrożenia ewakuować się nie tylko ze stołka ale i z boksu.

 

Francja elegancja
Pracując przy koniach – przy jakichkolwiek zwierzętach – trzeba niestety pożegnać się z nieskazitelnym wizerunkiem. Piękne paznokcie, ładny strój i świeży zapach – tak zawsze zaczynam swój dzień pracy, a kończę…no cóż – każdy ma to, co lubi 😉  Masaż koni to praca iście fizyczna w ciężkich warunkach. Kurz, brud, końskie odchody – to nieodłączny element większości zabiegów. Żeby być dobrym specjalistą, trzeba być przygotowanym na wiele przeciwności i niespodzianek. Latem – praca w 30 stopniowych upałach, zimą – przy czasem prawie zerowej temperaturze na stajni. Konie są użytkowane przez okrągły rok. Kontuzje mięśniowe nie znają dnia ani godziny. Praca przy koniach to praca w pełnym wymiarze godzin. Dzień potrafi zacząć się o 6 rano a skończyć o 23.

Nie dla mięczaków
Najczęstsze oskarżenie ze strony niedowiarków: „Konia nie da się wymasować, bo jest zbyt duży” – zawiera źdźbło prawdy. Końskie mięśnie są wprawdzie duże, ale strukturalnie są tak samo wrażliwe jak nasze. Aby jednak uporać się z wymasowaniem kilkuset kilogramów trzeba mieć krzepę. Wymasowanie całego konia to kwestia minimum godziny. W trakcie pracy ręce w większości pozycji są podniesione powyżej obręczy barkowej. Trzeba mieć ogromną kondycję, aby podołać kilku koniom w ciągu dnia. Masaż, aby był skuteczny, musi być także wykonany z pewną siłą. Głaskanie i klepanie może, co najwyżej, konia zrelaksować. Aby wspomóc mięśnie, trzeba głęboko wejść w strukturę mięśnia, a to wymaga użycia siły – oczywiście kontrolowanej.

Technika kluczem do sukcesu
Cały sekret skuteczności masażu tkwi w technice. To nieprawda, że wszystkie techniki przełożone z masażu ludzkiego na końskie ciało są wystarczające. Techniki delikatne nie są w stanie „rozbić” przewlekłych napięć mięśniowych – zwłaszcza na dużych i głębokich partiach mięśni. Aby skutecznie zmniejszyć ból i pobudzić krążenie w całym organizmie należy masować tkanki w poprzek włókien. Masaż tą techniką jest najbardziej skuteczną formą.

 

Autor:

Paulina Puchała – jest absolwentką szwedzkiej szkoły masażu koni Svensk Terapeut Utbildning AB. To jedyna w Polsce osoba z uprawnieniami do wykonywania masażu głębokiego – Genuin Svensk Massage. Jej nauczyciel, a zarazem założyciel szkoły, Ulf Eriksson, był pierwszym Szwedem, który zaczął wykorzystywać masaż w leczeniu koni. Swoją wiedzą i doświadczeniem dzieli się z miłośnikami koni na całym świecie. Paulina Puchała od 2010 roku w Pszennie prowadzi firmę Happy Horse Massage. Współpracuje z najlepszymi jeźdźcami wszystkich dyscyplin jeździeckich, organizuje szkolenia w ramach nauki masażu relaksacyjno-pobudzającego, opisuje swoje doświadczenia, a także istotę masażu na łamach ogólnopolskich magazynów o tematyce końskiej i weterynaryjnej. Prowadzi także wykłady na jeździeckich eventach.

Autorem zdjęć: Małgorzata Kuriata

 

 

 

Podobne tematy:

Masaż koni sportowych

Masażystka koni


Udostępnij

Komentarze

komentarze