Udostępnij

Ostatnimi czasy na naszym portalu wiele przewinęło się wiele dyskusji na temat porównywania fizjoterapeutów i masażystów. Kto ma jakie umiejętności, kto jest lepszy, a kto gorszy i czy dane kursy powinny być skierowane dla jednych czy dla drugich – to główne wątki owych dyskusji.

Skłoniło mnie to do wielu przemyśleń i właśnie o nich, bardzo subiektywnie, chciałbym napisać ten tekst jako wykwalifikowany magister fizjoterapii i czynny pasjonat masażu.

Swoje rozważania chciałbym rozpocząć pojęć kwalifikacji i kompetencji.

Ostatnimi czasy na naszym portalu wiele przewinęło się wiele dyskusji na temat porównywania fizjoterapeutów i masażystów. Kto ma jakie umiejętności, kto jest lepszy, a kto gorszy i czy dane kursy powinny być skierowane dla jednych czy dla drugich – to główne wątki owych dyskusji.

Skłoniło mnie to do wielu przemyśleń i właśnie o nich, bardzo subiektywnie, chciałbym napisać ten tekst jako wykwalifikowany magister fizjoterapii i czynny pasjonat masażu.

Swoje rozważania chciałbym rozpocząć pojęć kwalifikacji i kompetencji.

Kwalifikacje to formalne potwierdzenie zdobytej wiedzy w postaci dyplomu czy tytułu naukowego.

Można podzielić je na:

  • pracownicze (uzyskanie tytułu zawodowego potwierdzone formalnie dyplomem)
  • zawodowe (umiejętność przekładania teorii na praktykę)

Kompetencje to zaś umiejętności praktycznego wykorzystania wiedzy kwalifikowanej.

Parę słów zatem o kwalifikacjach. Uzyskanie dyplomu w dzisiejszych czasach to żaden wyczyn. Pamiętam moje studia fizjoterapii gdzie zdarzali się studenci, którzy zaliczali egzaminy z zestawem słuchawkowym w uchu. Potrzeba matką wynalazku zatem podobnych pomysłów było pewnie więcej nie tylko wśród studentów fizjoterapii , ale także wśród rozmaitych innych kierunków.

Jeśli w przypadku absolwenta historii czy polonistyki takie oszustwo być może nie pociąga za sobą niebezpiecznych skutków tak w przypadku zawodów, które obcują z ludzkim zdrowiem takie niebezpieczeństwo niedouczonego „specjalisty” już istnieje.

Dlaczego o tym wspominam? Chcę podkreślić, że nie ma sensu spierać się o to czy kwalifikowany fizjoterapeuta czy masażysta jest lepszy i ma więcej do zaoferowania. Bo co jeśli pacjent trafi na „typa” z zestawem słuchawkowym w uchu? Czy w takiej sytuacji istnieje jakaś skala porównawcza? Czy w każdym innym przypadku porównywanie jest wskazane? Może najlepszym wyjściem jest nie oceniać innych, a skupić się na tym co my możemy dobrego zrobić?

Fizjoterapeuci dyskredytujący masażystów i masażyści robiący to samo w kierunku fizjoterapeutów zatrzymajcie się na chwilę!

Mamy wspólny cel zatem czy zadaliście sobie kiedyś pytanie kto jest po drugiej stronie? Czy wiedza kwalifikowana tej drugiej osoby przekłada się na jego kompetencje zawodowe? Czy wiedza, którą posiadł podczas nauki jest wykorzystywana w sposób odpowiedni podczas pracy zawodowej?

Podczas studiów fizjoterapii jakie odbyłem jeszcze w trybie jednolitym i 4,5 –rocznym, zdobyłem ogromną wiedzę teoretyczną i kwalifikacje do wykonywania zawodu. Jednak czy te studia przygotowały mnie w odpowiednim poziomie praktycznym do przyjmowania pacjentów? Odpowiedź brzmi: NIE.

Gdyby nie setki godzin  kursów doszkalających to nie miałbym tych kompetencji, które posiadam dzisiaj. Niektóre z tych kursów trwały kilkanaście godzin inne kilkadziesiąt lub jeszcze dłużej.

Dlaczego zatem dyskredytujemy osoby po przebytych kursach, które niejednokrotnie trwają setki godzin? Ja właśnie na takich szkoleniach zyskałem najwięcej jeśli chodzi o praktyczną wiedzę.

Owszem jako student fizjoterapii byłem na nie przyjmowany bez żadnego problemu jednak nie raz czułem braki w wiedzy anatomicznej, które starałem się nadrabiać. Wiele razy okazywało się, że wiedza kwalifikowana nie koniecznie idzie w parze z kompetencjami.

W ubiegłym miesiącu prowadziłem kurs masażu tkanek głębokich. Na swoje kursy przyjmuje tylko osoby związane z zawodem, pracą z ciałem czy masażem jednak ryzyko, że ktoś będzie miał braki w podstawach jest zawsze takie samo. Podczas tamtego szkolenia zjawiły się osoby począwszy od kosmetyczki, przez dyplomowanych masażystów po kursach, technicy masażu, fizjoterapeuci i nawet lekarz. Mimo drobnych luk w pamięci wszyscy radzili sobie doskonale, a anatomia palpacyjna jaka jest nauczana na tym szkoleniu ułatwiała zrozumienie wiedzy książkowej. To żywy przykład tego, że każdy powinien mieć taki sam dostęp do wiedzy.

Nie chcę uprawiać tutaj autoreklamy dlatego przytoczę kolejny przykład warsztatu, który kilka dni temu ukończyłem. Było to szkolenie poświęcone pracy z powięzią prowadzone przez Satyarthiego Peloquina. Mozaika osób biorących udział w szkoleniu jeszcze barwniejsza. Były tam osoby, które z ciałem pracują od 30 lat, a także osoby zaczynające swą przygodę z dotykiem. Satyarthi prowadził warsztat w taki sposób, że każdy detal był zrozumiały i wydawał się dziecinnie prosty.

Na rynku szkoleniowym jest mnóstwo szkoleń zarezerwowanych tylko dla fizjoterapeutów czy lekarzy. Umiem się postawić po obu stronach barykady. Organizatorzy chcą aby na kurs trafiały tylko osoby z dobrze ugruntowaną wiedzą anatomiczną, fizjologiczną. To zrozumiałe.  Nie biorą jednak pod uwagę, że wiedza kwalifikowana nie musi iść w parze z kompetencjami.  Każda moneta ma rewers i awers. Dyplomowany masażysta, który niejednokrotnie może posiadać większą wiedzę niż kwalifikowany fizjoterapeuta może czuć rozgoryczenie. To również rozumiem. Stwarza to mały impas w tej sprawie jednak pamiętajmy, że posiadając nieodparty ciąg do wiedzy zawsze znajdzie się jakieś wyjście. Czy zatem powinniśmy narzekać czy spróbować znaleźć rozwiązanie na tę sytuację?

Szukajmy wspólnie rozwiązań, bo problem jest już dawno zauważony i nie ma większego sensu dalej się nad nim rozwodzić i tracić energię na  marudzenie.

Proponuję zebrać siły i wspólnie proponować konkretne rozwiązania. Burza mózgów nic nie kosztuje, a rozwiązanie może znaleźć się bardzo szybko.

Nie krytykujmy, a wymieniajmy doświadczenia, nie oceniajmy a działajmy, nie eksponujmy negatywów, a afirmujmy pozytywnie!

Mamy wspólny cel.

Następnym razem zanim zaczniecie podważać wzajemnie czyjeś kwalifikację zastanówcie się jakie są Wasze i czy przekładają się na Wasze kompetencje pracy z drugą osobą.

Zachęcam do pracy nad sobą na każdym poziomie.

Pozdrawiam

Rafał Uryzaj – wykwalifikowany fizjoterapeuta i pasjonat masażu po licznych kursach 🙂


Udostępnij

Komentarze

komentarze