Udostępnij

O dziwo, i „Gazeta Wyborcza” czasem trzeźwo spogląda na głupoty, jakie serwuje nam system socjalistyczno-etatystyczny.

O dziwo, i „Gazeta Wyborcza” czasem trzeźwo spogląda na głupoty, jakie serwuje nam system socjalistyczno-etatystyczny.

Jakiś czas temu Wyborcza opublikowała artykuł, mówiący o tym, iż w Polsce jest coraz większy zamordyzm. Wbrew temu, co krzyczą w kółko o wolności wszyscy demokraci, wbrew przekonaniom o tym, iż ów system jest naszpikowany wolnością aż do granic możliwości, prawda okazuje się zgoła inna.

Redaktorzy ukazują nam świat średniowiecza, w którym rządziły cechy i ludzie z nimi związani. Ci, którzy nie byli w cechu, gildii, stowarzyszeniu, nie mieli prawa wykonywania zawodu, a Ci, którzy się na to zdecydowali bez przystąpienia do nich byli ścigani przez prawo. W tym okresie nie był ważny konsument, który sam decydował, kto według niego oferuje najlepszą ofertę. Sam poprzez wybór decydował, który przedsiębiorca ostanie się na rynku. Dla nich ważne było ograniczenie rynku poprzez jego regulację. To oni decydowali o tym, czy w mieście potrzebny jest np. następny warsztat szewski. Dzięki takiemu rozwiązaniu nie musieli konkurować ze sobą o klienta, a co za tym idzie, nie musieli dbać o to, aby jakość była jak najwyższa, a zarazem produkt był jak najtańszy. Wiedzieli doskonale, iż to chroni ich interesy, a narusza interesy konsumenta, a to przecież on, czyli każdy z nas, jest najważniejszy.

Każdy z nas chce kupić jak najtańszy i jak najlepiej wykonany produkt, a taką możliwość daje nam tylko wolny rynek. Wolny rynek od nikogo nie wymaga pozwoleń czy licencji, które tylko podnoszą końcową cenę produktu. Wolnym rynkiem steruje konsument, to on wydaje licencje i pozwolenia poprzez swoją decyzję, jaki produkt nabędzie. Niestety, ukazany w artykule świat to nie świat z kart historii, który odszedł wiele wieków temu. Ten świat to dzień dzisiejszy. To świat, w którym politycy serwują nam zamordyzm w pełnej krasie pod przykrywką wolności i lepszego życia.

Ministerstwo Zdrowia przygotowuje ustawę, która ograniczy dostęp do około 23 zawodów około medycznych, takich jak: masażysta, opiekunka do dziecka, dietetyk itp. Gdy ustawa wejdzie w życie, aby wykonywać ów zawód, trzeba będzie uzyskać z MZ odpowiedni dyplom oraz  wpisać  to do rejestru, co będzie kosztować 50 zł. Dzięki temu państwo zarobi około 5 mln zł. Zatem dochodzi jeszcze jeden aspekt – grabienie obywatela z ciężko zarobionych pieniędzy. Gdy zapytano w MZ, skąd takowy pomysł, odpowiedzieli, iż trafiają się ludzie, którzy nie mają odpowiednich kwalifikacji. W tym momencie okazuje się, jaka hipokryzja panuje w demokracji, wyżej wspomniałem o tym, jak w tym systemie ważna jest wolność, wręcz krzyczą, iż to fundament demokracji, a tutaj nagle z grubej rury ograniczają moją wolność w imię niby dbania o moje interesy. Niestety nie widzę tutaj dbania o moje interesy, dzięki opłatom podniosą się koszty wykonywania owego zawodu, a wprowadzenie reglamentacji zmniejszy dostęp do zawodu, co ostatecznie poprzez redukcję konkurencji podniesie cenę usługi oraz obniży jej jakość. Jaki cel będą mieć w zmniejszaniu ceny i podwyższaniu poziomu usługi, skoro kolejka do nich będzie długa, a innej alternatywy dla klienta nie będzie? Niestety takie postępowanie się mnoży.

Za kadencji PiS-u, ponoć partii prawicowej, jej głosami przeforsowano ustawę, nakładającą na rzemieślników obowiązek zdania egzaminu potwierdzającego ich kwalifikacje, objąć to miało 1,5 mln rzemieślników. Na nasze szczęście Senat nie wyraził na to zgody. To, co się nie udało wtedy nie oznacza, iż zamordyzm nie zatriumfuje. Ograniczeń domagają się całe rzesze ludzi wykonujących przeróżne zawody. Ostatnio upomnieli się o to pośrednicy nieruchomości, rzeczoznawcy oraz zarządcy nieruchomości. Potrzebna jest im licencja już dzisiaj, lecz chcą takich przywilejów jak np. notariusz. Przynależność do izby zawodowej byłaby obowiązkowa. Samorząd organizowałby egzaminy dopuszczające do zawodu, wydawał licencje, orzekał o odpowiedzialności zawodowej i pozbawiał uprawnień. Czego się tak obawiają? Czyżby bali się wolnej konkurencji, w której wygrywa najlepszy, a zarazem najtańszy? Kim są ludzie, którzy pod przykrywką dbania o moje interesy działają na ich szkodę?

Przyglądając się tej sytuacji od jakiegoś czasu, można bez problemu zauważyć działania idące w stronę zniewolenia nas już do końca. Grupa ludzi w imię lepszego jutra chce pozbawić mnie wolności, a to przecież wolność (przynajmniej dla mnie) jest podstawowym składnikiem lepszego jutra! To wolność daje mi chęć do życia, zdobywania doświadczeń, powiększania majątku itp. Bez wolności te rzeczy są zbędne, ponieważ po co mam się starać o cokolwiek, jeśli nie będę mógł z tego korzystać? Czy np. opłaca się posiadać dzieci z myślą, iż po narodzeniu będą niewolnikami lub zdobywać majątek, który w każdej chwili może być odebrany? Wolność jest tym, o co wielu z nas walczyło i wielu z nas jeszcze będzie walczyć. Wolność to, można by rzec, nasza cecha narodowa, tak ogromnie podkreślana przez naszych przodków. To, co mamy teraz to ochłap wolności, zatraciliśmy jej smak, oddaliśmy nasze najcenniejsze dobro za pełne brzuchy i dach nad głową. Jesteśmy zdolni przełknąć każde świństwo, ponieważ w Ich oczach już nie jesteśmy ludźmi.

 

autor:

Andrzej Włusek

źródło:

Korespondent.pl


Udostępnij

Komentarze

komentarze