Udostępnij

masaż trafia nawet do salonów oferujących samochody… ale póki co w Chinach

masaż trafia nawet do salonów oferujących samochody… ale póki co w Chinach

Aż o 67 proc. wzrosła w 2009 r. sprzedaż aut General Motors w Chinach. Jednak sprzedanie 1,8 mln aut nie byłoby możliwe , gdyby Amerykanie nie mieli doskonałego wspólnika – Shanghai Automotive Industries Corp. Od samego początku mieli również mądrze przemyślaną strategię opanowania tego rynku. Dzięki temu GM/SAIC mają dzisiaj ok 30- procentowy udział na rynku chińskim.

Dużo, ale za mało

SAIC do końca listopada 2009 sprzedał 2,44 mln aut. To o połowę więcej, niż w tym samym okresie 2008. W tym samym czasie chińscy konsumenci już narzekali, że co z tego, że otwarto tyle nowych autostrad, skoro auta są wyprzedane na wiele miesięcy do przodu. Szczęśliwcy, którym udało się kupić pojazdy skarżyli się, że autostrady i drogi szybkiego ruchu powstają tak szybko, że „nie chwyta” ich GPS. Zresztą w komputerową nawigację jest standardowo wyposażone niemal każde auto średniej klasy. Dzisiaj na Landrovera czeka się 3 miesiące, na Nissana Teanę tyle samo.

Według zapowiedzi szefa GM China, Kevina Wale 2010 r. ma być równie dobry. Już w zeszłym roku chiński rynek samochodowy wyprzedził USA, gdzie sprzedano w 2009 ok 11,1 mln aut, podczas gdy w Chinach – 12,9 mln. Wcześniej także tylko USA i Japonia były w stanie sprzedać na swoim rynku ponad 10 mln aut rocznie. Na razie są to dane nieoficjalne, nie jest wykluczone, że statystyka zaskoczy i okaże się, że sprzedaż przekroczyła 13 mln.

Dopłaty pozostaną

Najlepszy wynik GM osiągnął w listopadzie, kiedy to sprzedaż była dwukrotnie wyższa, niż rok wcześniej. Sprzedaż grudniowa – prawie 190 tys. aut była o prawie 97 proc wyższa, niż rok wcześniej.

SAIC współpracuje również z Fordem. Tyle że Ford postawił w Chinach na kilku partnerów, a GM tylko na SAIC i to nie wyłącznie w Chinach, ale i w Indiach, gdzie Amerykanie oddali Chińczykom większościowy udział.

Analitycy uznali, że w ten sposób GM chce pozyskać pieniądze na finansowanie ekspansji na świecie. Natomiast produkowane w fabryce w Wuling, na południu Chin Chevrolety Spark mają zostać wprowadzone na rynek w USA w 2011 r.

— W Chinach oczekujemy dalszego wzrostu sprzedaży, chociaż jej tempo już raczej nie będzie tak imponujące – mówił wczoraj Wale. Tyle,że rząd w Pekinie zamierza i w tym roku utrzymać dopłaty do nowych aut. Poinformowała o tym 5 stycznia agencja Sinhua pisząc, że „dotychczasowa polityka gospodarcza będzie kontynuowana, bo zapewnia stabilność sytuacji makroekonomicznej”. Państwo zamierza również prowadzić politykę zachęt do zwiększania wydatków konsumpcyjnych.

Masaż u dilera

To wszystko jednak nie stało się z dnia na dzień. GM zainwestował w Chinach ponad 1,5 mld dol., budując między innymi fabrykę na południu kraju w Wuling. Wspólna fabryka GM-SAIC-Wuling jako pierwsza w tym kraju wyprodukowała i sprzedała milion aut. Ostatecznie w końcu grudnia wyniosła 1,06 mln.

Głównie były to auta małe i oszczędne oraz tanie, czyli takie, których sprzedaż promują władze w Pekinie. Wspólnie z Chińczykami GM otworzył również centrum R&D oraz ośrodek pracujący nad zwiększeniem bezpieczeństwa chińskich aut. GM i SAIC, które postawiły na rozwój nie tylko w wielkich miastach, inwestowały również w sieci dilerskie na prowincji.

— Naszym potencjalnym klientem jest każdy Chińczyk, który dzisiaj ma motorower, albo motor. Wkrótce będą nimi również ci, który jeżdżą na rowerach, bo na kupno auta nie jest ich jeszcze stać – mówił „Rz” Nick Reilly, obecny prezes GM Europe i szef Opla, a do niedawna odpowiadający w GM za region Azji i Pacyfiku.

To właśnie dzięki niemu salony samochodowe GM/SAIC wyglądają jak nowoczesne ośrodki SPA, gdzie samochody znalazły się jedynie przypadkiem. Nabywców nowych aut oczekujących zakończenia papierkowych formalności, lub właścicieli serwisowanych pojazdów sadza się na fotelach z opcją masażu pleców, nóg lub całego ciała. Przed nimi plazmowe ekrany o co najmniej 60 calowej przekątnej i pilot z ponad 100 możliwościami wyboru programu. Piękne hostessy przynoszą napoje i drobne zdrowe przekąski (np. jajka gotowane na twardo w czarnej herbacie), gra chill-outowa muzyka.

Jeśli samochód jest już gotowy do odbioru, a akurat pali słońce lub pada deszcz, klienta wyprowadza się z budynku pod gigantycznym parasolem. Naturalnie z logo pojazdu którego jest właścicielem.

Sprzedaż samochodów w Chinach rosła już w zaskakująco wysokim tempie w połowie roku. Nie towarzyszył jej jednak wzrost popytu na paliwa. Zachodni analitycy ukuli wówczas teorię, że to chyba rząd skupuje produkowane w Chinach auta, by wykazać się w światowych statystykach wzrostem sprzedaży i produkcji. Szybko okazało się jednak, że jest to efekt złomowania starych wyjątkowo mało ekologicznych aut i promowania zakupu aut ekologicznych, często hybrydowych.

źródło:

Rzeczpospolita OnLine

autor:

Danuta Walewska


Udostępnij

Komentarze

komentarze