Udostępnij

Parę dni temu, wziąłem udział w dość niezwykłym wydarzeniu o randze… wiejskiej. Znajomy zaproponował mi, bym opowiedział o masażu na spotkaniach naukowych, które cyklicznie organizuje. Miejsce wydarzenia, to wioska Załuże, a słuchacze to rolnicy.

Program wydarzenia obejmował kwestie sanatoryjne, a wśród nich zabieg, który nawet większość pacjentów uważa za kluczowy, w dojściu do formy. Nie będę opisywał przebiegu wykładów, opiszę refleksję po swoim wystąpieniu.

Parę dni temu, wziąłem udział w dość niezwykłym wydarzeniu o randze… wiejskiej. Znajomy zaproponował mi, bym opowiedział o masażu na spotkaniach naukowych, które cyklicznie organizuje. Miejsce wydarzenia, to wioska Załuże, a słuchacze to rolnicy.

Program wydarzenia obejmował kwestie sanatoryjne, a wśród nich zabieg, który nawet większość pacjentów uważa za kluczowy, w dojściu do formy. Nie będę opisywał przebiegu wykładów, opiszę refleksję po swoim wystąpieniu.

Jako rekwizyty, zabrałem ze sobą 5 tomów o masażu – Zborowskiego, do tego „Atlas Anatomii Człowieka” – Zborowskiego, oraz Diagnostykę w Kinezyterapii i Masażu. Myślałem, żeby wziąć 20 książek, ale uznałem, że te wystarczą. Opowiedziałem o tym, że masażu nie da się nauczyć w tydzień i że trzeba do jego praktykowania lat doświadczeń, by mieć w miarę pewną rękę do masażu. Pokazując książki, mówiłem, ile się trzeba uczyć, by wiedzieć co się robi. Potem przeszedłem do tematu „szarlatanów” i na koniec, jak powinien wyglądać prawdziwy masaż, czyli jakie powinny być w klasycznych przypadkach odczucia po masażu.

Niby proste zagadnienia, ale odnosiłem wrażenie, że i tak dla niektórych to była czarna magia. Znów okazało się, że najlepiej było by kogoś wymasować publicznie, by ludzie sobie popatrzyli i przez to coś zapamiętali. Kiedyś w Uzdrowisku Horynieckim, razem z kolegą po fachu, robiłem prezentacje masażu limfatycznego oraz różnych z dziedziny relaksacyjnych. Przy okazji omawialiśmy te masaże. Efekt był niezwykły, ludzie rozmawiali między sobą o tym, a także zaczepiali nas przy różnych okazjach, pytając o szczegóły.

Z tego spotkania w Załużu wynoszę nie tylko dla siebie, ale i dla każdego, bardzo ciekawe doświadczenie. Warto organizować pokazy masażu, połączone z tłumaczeniem jego mechanizmów, oraz przy okazji innych tematów. Problem polega na tym, że praktycznie w ogóle masażyści nie szukają takich okazji, a po drugie, do niczego jest im to niepotrzebne. Działania społeczne, mające na celu faktyczne uświadamianie społeczeństwa odnośnie masażu, to margines. Dlatego też praktycznie nie mamy jakichś prężnych grup zawodowych w środowisku, a także społeczeństwo widzi masaż, jako czarną magię. Masażyści w oczach ludzi, to jakieś osobniki z rentgenem w oczach i niewidzialnych rękach, które wchodzą gdzieś w środek kręgosłupa i znają go lepiej, niż chirurg, który rozetnie ciało i będzie na kręgosłup patrzył na żywo. Od razu pojawia się następna konkluzja, chyba większość woli, by osoba masowana, nie wiedziała zbyt wiele o masażu, bo po co się przemęczać.


Udostępnij

Komentarze

komentarze