Udostępnij

Emocje związane z egzaminami zawodowymi jeszcze nie opadły. Widać to na forach internetowych gdzie dyskutuje się sporo na ten temat. Nie mnie oceniać niedociągnięcia związane z formą egzaminu końcowego i jakością nauki w szkołach kształcących na kierunku technik masażysta (szczególnie w prywatnych sieciówkach policealnych). To temat rzeka i wymagający odrębnego poruszenia.

Emocje związane z egzaminami zawodowymi jeszcze nie opadły. Widać to na forach internetowych gdzie dyskutuje się sporo na ten temat. Nie mnie oceniać niedociągnięcia związane z formą egzaminu końcowego i jakością nauki w szkołach kształcących na kierunku technik masażysta (szczególnie w prywatnych sieciówkach policealnych). To temat rzeka i wymagający odrębnego poruszenia.

Przykuło mnie jednak coś istotnego, a mianowicie głosy w sieci na poczytnych blogach masażowych, że nauka w 2-letniej szkole na kierunku technik masażysta jest bezsensowna i lepiej jak najszybciej zapomnieć o tym co było i zacząć naukę od nowa tego co będzie przydatne. Rodzi się zatem pytanie czy w szkołach 2-letnich uczą rzeczy nieprzydatnych? Czy całą ta nauka jest bezsensowna i nic nie daje? Czy terapeutyczne aspekty tego co w podstawie programowej są bezwartościowe?

Jakże wielkim ignorantem trzeba być aby lansować taką opinię. Nasuwa się tylko jedno powiedzenie: „Nie pamięta wół jak cielęciem był”. Prześledźmy zatem wartości jakie niesie za sobą nauka w trybie 2-letnim jednak w telegraficznym skrócie akcentując to co istotne.

·         Anatomia – matka nauk. Ogromna podstawa i fundament pod jakikolwiek kierunek obrany w późniejszej ścieżce zawodowej. Bez niej dalej nie ruszymy. Nieistotna? Istotna jak diabli.

·         Podstawy tensegracji – zasada transmisji napięć w ludzkim ciele, które jest wielkim układem tensegracyjnym – baza do tego aby zrozumieć zależności mięśniowo-powięziowe w ludzkim ciele. Szalenie ważne.

·         Drenaż limfatyczny – nie wyobrażamy sobie chyba pracy w sporcie (obrzęki pourazowe) czy w onkologii bez zastosowania drenażu limfatycznego?

·         Masaż izometryczny – niedoceniany jednak czasem bardzo przydatny u pacjentów z zanikami mięśniowymi po np. dłuższym unieruchomieniu

·         Masaż segmentarny – nieużywany i niestosowany jednak podstawy teoretyczne jakie niesie ze sobą ta metoda oraz narzędzia diagnostyczne są często bardzo przydatne w praktyce masażysty czy nawet fizjoterapeuty

·         Masaż klasyczny – mimo iż skuteczność terapeutyczna tego masażu jest w moich oczach niewielka to jest to świetny początek na poznanie ciała, ćwiczenia dotyku i rozpoczęcie przygody z masażem.

Znam osobiście autorytety masażu w Polsce, które rozwijając wiedzę podstawową nauczaną w szkołach medycznych wnieśli mnóstwo dobrego do naszej branży i nadal to robią. Są szanowanymi nauczycielami i propagatorami masażu, prowadząc badania, organizując konferencje i spotkania branżowe. Niech każdy sobie sam odpowie czy tylko jedna droga jest właściwa? Nie chcąc być gołosłownym przytoczę przykłady:

·         dr Paweł Piątkowski – od lat zajmuje się masażem klasycznym, jest świetnym pedagogiem i dydaktykiem. Przeprowadził mnóstwo badań z zakresu masażu klasycznego. Nikt nie wyobraża sobie branży masażu bez jego wkładu.

·         Sebastian Biały – autorytet w dziedzinie limfologii w Polsce.

·         dr Kassolik, dr Andrzejewski – twórcy masażu tensegracyjnego. Mimo iż jest to niekompletna metoda to daje duże podstawy jeśli chodzi o zasadę tensegracji i myślenie przyczynowo-skutkowe.

·         Henryk Pawlak – legenda masażu w Polsce, o której nie trzeba dużo się rozwodzić. Po wykładach Pana Pawlaka człowiek czuje jak mało jeszcze wiem 🙂

W tym momencie trzeba by wymienić jeszcze kilkanaście nazwisk jeśli chodzi o ogromny wkład w naszej branży nie wspominając już o kilkudziesięciu wspaniałych nauczycieli masażu z całej Polski, których znam i szanuje. Myślę, że czuliby się urażeni tak mocnym deprecjonowaniem ich pracy w taki sposób jak przedstawiłem na wstępie i jaki ma miejsce w sieci. Tak głośne nawoływanie do szybkiego zapomnienia tego co nauczono w szkole i konieczny dalszy rozwój to swojego rodzaju marketingowy bełkot. Nie znaczy to, że nie jestem zwolennikiem rozwoju, kształcenia się, poszerzania wiedzy i umiejętności praktycznych. Prowadzę centrum szkoleniowe i zależy mi na rozwoju praktyków masażu i fizjoterapii jednak nie podzielam zdania, że należy program nauczania w systemie technika masażysty jest mało przydatny. Wręcz przeciwnie.

Pisałem jakiś czas temu tekst na temat pokory, która jest szalenie ważna w naszym zawodzie i w życiu. Sztuką nie jest mówić głośno co potrafię, co wiem, jakie są moje sukcesy w życiu zawodowym. Prawdziwą sztuką jest przyznać się do swojej niewiedzy, porażek i braków. Tekst ten zakończę z nadzieją, że większość osób czytających podobne opinie zdaje sobie sprawę, że nie ten ma racje kto najgłośniej krzyczy w myśl powiedzenia, że krowa która dużo muczy, mało mleka daje.

Pozdrawiam i życzę sukcesów na drodze zawodowej nowo upieczonych techników masażu.

Rafał Uryzaj


Udostępnij

Komentarze

komentarze