Udostępnij

Po publikacji pierwszej części „Zostać masażystą” w komentarzach pojawiła się ciekawa propozycja, by odpowiedzieć na powyższe pytanie (temat tego artykułu). Autorowi komentarza dziękuję za poddanie pomysłu.

Traf chciał, że akurat uczęszczam do takowej szkoły, do Policealnego Studium Medycyny Sportowej – cemes.edu.pl. Czyli „na gorąco” jestem wstanie odpowiedzieć na zadane pytanie. Do CEMESu wybrałem się z kilku powodów a między innymi bo:

Po publikacji pierwszej części „Zostać masażystą” w komentarzach pojawiła się ciekawa propozycja, by odpowiedzieć na powyższe pytanie (temat tego artykułu). Autorowi komentarza dziękuję za poddanie pomysłu.

Traf chciał, że akurat uczęszczam do takowej szkoły, do Policealnego Studium Medycyny Sportowej – cemes.edu.pl. Czyli „na gorąco” jestem wstanie odpowiedzieć na zadane pytanie. Do CEMESu wybrałem się z kilku powodów a między innymi bo:

  • chciałem poszerzyć swoją wiedzę w temacie: anatomii, fizjologii, kliniki i teorii masażu
  • chciałem zdobyć nowe doświadczenie w praktyce
  • dziennikarsko, chciałem zobaczyć „jak to jest” … i moje spostrzeżenia opisuję na swoim blogu
  • no i wreszcie „zdobyć wykształcenie medyczne”

Autor komentarza napisał:
Brak mi w tym zestawieniu dawki wiadomości czego przeciętny kandydat do zostania masażystą może się spodziewać w szkole policealnej. Otóż zetknęłam się z sytuacją, w której słuchacze powiedzieli, że zupełnie ich zaskoczył program – bo przecież po co im anatomia, jednostki chorobowe, że istnieje coś takiego jak teoria masażu to im do głowy nie przyszło, myśleli że przyjdą i nauczą się… „no, masować”. Mnie też program szkoły na początku nieznacznie zaskoczył, ale znacznie bardziej zaciekawił. Moich słuchaczy bardzo rozczarował. Trzeba się zapytać czy jest się gotowym „kuć” układ nerwowy do trzeciej nad ranem…

Kiedy podejmiecie decyzję zostania masażystą i swoją drogę kariery zaczniecie od szkoły medycznej, udacie się do policealnej szkoły o kierunku technik masażysta, musicie wiedzieć, że czeka Was nauka, nauka i jeszcze raz nauka. Nie wyobrażam sobie „przejścia” przez 4 semestry nie zaglądając do notatek, książek, internetu i nie poświęcając czasu na zgłębienie tajników np.: anatomii, do 3 nad ranem 🙂
Z doświadczenia wiem, że ci co nie podejmą się wyzwania, w tym przypadku nauki, odpadają szybko. Wiem również, że nauka przedmiotów medycznych nie jest łatwa a osobom bez pasji idzie naprawdę opornie. Pasja, czyli taka wewnętrzna siła napędzająca, ułatwia nam wchłonięcie wiedzy i utrzymuje przy życiu nawet o 3 rano 🙂 Innymi słowy, chcę Wam powiedzieć, że bez owej pasji darowałbym sobie kierunek –> policealne studium medyczne!

Trzeba to „kochać” po to by przetrwać!

Brzmi strasznie ale w rzeczywistości strasznym nie jest. Nie wiem jak „strasznie” jest w  szkole dziennej ale w szkole dla dorosłych, uprośmy to – w szkole dla pracujących, do której ja uczęszczam, zajęcia są w piątek, sobotę i niedzielę, tzw szkoła weekendowa. Mniej godzin niż w szkole dziennej a materiał ten sam 🙂
Zobaczcie sami:

Po 4 semestrach na zarówno „dzienni” jak i „weekendowi” spotykają się na tym samym egzaminie państwowym.

Pracujący mają trudniej bo muszą dodatkowo wydzielić we własnym harmonogramie tygodniowym (niekiedy mocno zapełnionym) czas dla nauki. Uwierzcie, że łatwo nie jest. Człowiek zmęczony, prócz pracy obowiązki domowe, żona, dzieci, itp., itd. a na odpoczynek w weekend nie ma co liczyć, bo zajęcia są co tydzień.

Spójrzmy jeszcze na programy nauczania (stary i nowy) a dowiemy się, czego będziemy się uczyć. Dla przykładu weźmy anatomię. Przedmiot, który towarzyszy nam przez cały czas trwania nauki i gdzie musimy szczegółowo poznać:

  • Topografię układów i narządów wewnętrznych.
  • Budowę, fizjologię i znaczenie układu nerwowego, układu krążenia.
  • Topografię naczyń krwionośnych, limfatycznych i nerwów obwodowych.
  • Budowę, funkcje i znaczenie układu oddechowego, pokarmowego, moczowo – płciowego oraz dokrewnego.
  • Budowę i funkcje narządów zmysłów.

Dodatkowo musimy mieć umiejętność lokalizacji palpacyjnej:

  • kostnych punktów orientacyjnych kończyny górnej, kończyny dolnej i tułowia
  • szpary stawu i torebki stawowej w stawach kończyny górnej i dolnej
  • struktur klatki piersiowej i kręgosłupa
  • tętnic i żył kończyny górnej i dolnej
  • działów wodnych
  • węzłów chłonnych
  • przegród międzymięśniowych kończyny górnej i dolnej
  • grup mięśniowych i mięśni kończyny górnej, kończyny dolnej, grzbietu, klatki piersiowej i brzucha
  • ścięgien mięśni przebiegających powierzchownie głównie w okolicach stawu ramiennego, łokciowego, promieniowo nadgarstkowego i stawów kciuka
  • ścięgien mięśni przebiegających powierzchownie głównie w okolicach stawu biodrowego, kolanowego skokowo goleniowego i stopy.

do tego jeszcze poprawność terminologiczna i nazewnictwo  łacińskie. Zajrzyjcie do książki „Pituchowej” – http://www.drops.pl/ksiazka/anatomia-czlowieka-pituchowa/ , 916 stron i będziecie wiedzieli o co chodzi 🙂 To tylko anatomia! A reszta przedmiotów? Ja idę jeszcze starym programem ale Ci co dziś zechcą się kształcić idą nowym, gdzie mamy jeszcze:
Teoria

  • wspomniana wyżej anatomia z fizjologią
  • organizacja i działalność gospodarcza w ochronie zdrowia
  • język obcy w ochronie zdrowia
  • podstawy psychologii i socjologii w ochronie zdrowia
  • pierwsza pomoc w stanach zagrożenia zdrowia i życia
  • język migowy
  • teoretyczne podstawy masażu
  • zarys fizjoterapii
  • zagadnienia kliniczne w masażu

praktyka

  • masaż
  • fizjoterapia
  • anatomia topograficzna

… no dobra, teraz już Wiecie, że to nie tylko, wydawało by się łatwa, nauka masażu ale również inne, równie ważne przedmioty, które musicie zaliczyć. Dodam jeszcze na koniec, że Wasza wiedza powinna być na przyzwoitym poziomie. Nie wystarczy „coś tam wiedzieć”. Pamiętajcie, że przecież macie pomagać ludziomi!

„Primum non nocere”

pozdrawiam
Marcin


Udostępnij

Komentarze

komentarze