Udostępnij

W Korei Południowej trwa spór między niewidomymi masażystami, którzy mają monopol na wykonywanie tego zawodu, i widomymi masażystami, którzy pracują na czarno i domagają się legalizacji ich pracy. W wyniku protestów zginęły już trzy osoby, a rząd zmienia stanowisko w zależności od nastroju.

W Korei Południowej trwa spór między niewidomymi masażystami, którzy mają monopol na wykonywanie tego zawodu, i widomymi masażystami, którzy pracują na czarno i domagają się legalizacji ich pracy. W wyniku protestów zginęły już trzy osoby, a rząd zmienia stanowisko w zależności od nastroju.

Zanim w 2005 roku u Lee Hye-gyeong zdiagnozowano jaskrę, utraciła ona już w znacznym stopniu wzrok. Dzisiaj Lee, była sprzedawczyni, widzi tylko bezkształtne, barwne plamy, kiedy próbuje rękami wymacać drogę wśród tłumu kłębiącego się w Seulskim metrze.

Od półtora roku dojazd do pracy jest dla niej częścią codziennej rutyny. Wstaje o 5.30, szykuje śniadanie dla męża i dwóch nastoletnich synów, po czym wsiada do metra dowożącego ją do państwowej szkoły. Tam 42-letnia Lee przygotowuje się do jedynego zawodu, który przez ostatnie stulecie był zarezerwowany wyłącznie dla osób prawnie uznanych za niewidome – masażystki.

Fot. YONHAP REUTERS
Niewidomy masażysta skacze z mostu w Seulu na znak protestu przeciw próbom zniesienia przez rząd monopolu na wykonywanie zawodu masażysty przez osoby niewidome.

Jednak ostatnio zaczęła się obawiać, że perspektywy podjęcia przez nią nowej pracy są zagrożone. Ludzie widzący, którzy praktykują, ale nie posiadają licencji, zaskarżyli do Trybunału Konstytucyjnego Korei Południowej przepisy umożliwiające zostanie profesjonalnymi masażystami tylko osobom oficjalnie uznanym za niewidome. Uważają, że regulacje te ograniczają ich prawo do zatrudnienia.

Emocje są silne po obu stronach. W związku z protestami związanymi z utrzymaniem ograniczeń dotyczących wykonywania zawodu, zmarły już trzy osoby.

Lee martwi się, że prawo może ulec zmianie, przez co jej szanse na pracę spadną: – Masaż jest jedyną rzeczą, jaką my – niewidzący – możemy robić. W imię wolnej konkurencji chcą nam odebrać prawo do przetrwania.
 

Masaż legalny i nielegalny

Pomysł, by zarezerwować rolę masażystów dla niewidomych, przywieźli do Korei w 1913 roku japońscy kolonialiści. Zakaz wykonywania tego zawodu przez osoby widzące został zniesiony przez amerykański rząd wojskowy w 1946 roku, ale w 1963 wprowadzono go ponownie. W państwie, w którym uprzedzenia i brak wsparcia prawnego przez lata ograniczały możliwości niepełnosprawnych, niewidomi żarliwie bronili zdobytej wyłączności.

W około 1000 południowokoreańskich salonów masażu pracuje około 7 100 osób oficjalnie uznanych za niewidome i są to jedyni legalnie zarejestrowani masażyści w kraju. Mają jednak trudności ze sprostaniem popytowi, więc powstają dziesiątki tysięcy tzw. centrów masażu sportowego, salonów pielęgnacji skóry, zakładów fryzjerskich i łaźni publicznych, zatrudniających widzących, lecz nielegalnych masażystów. Ich liczbę szacuje się na 150 do 700 tys.

Masażystów ze zdrowym wzrokiem zatrudniają drużyny sportowe reprezentacji narodowej. Podczas azjatyckiego kryzysu gospodarczego w późnych latach 90. rząd oferował darmowe kursy masażu dla bezrobotnych, niezależnie od stanu ich wzroku. – Każda panna młoda przed ślubem otrzymuje masaż całego ciała, prawie zawsze wykonywany przez masażystów bez licencji – mówi Park Yoon-soo, prezes Stowarzyszenia Koreańskich Masażystów, prowadzącego kampanię prawną na rzecz zlikwidowania obowiązujących restrykcji. – To pokazuje, jak absurdalne jest prawo.

Członkowie stowarzyszenia Parka, reprezentującego 120 tys. nielicencjonowanych masażystów, działają otwarcie, jawnie łamiąc prawo. Jego biuro posiada wciąż rosnącą bazę danych osób oskarżonych o praktykowanie bez zezwolenia. Na ludzi tych zazwyczaj nakładane są grzywny w wysokości odpowiadającej 450-4 500 dolarów, chociaż kodeks karny przewiduje za taką działalność do 3 lat więzienia.

– Serce mi pęka, kiedy myślę, że to co robię codziennie, co uważam za swoje powołanie, jest przestępstwem – mówi Park, którego silne palce, w ciągu ostatnich 25 lat, ugniatały plecy wielu polityków i gwiazd. – Nie chcemy ukraść pracy niewidomym. Chcemy tylko dzielić z nimi rynek. Chcemy żyć jak normalni obywatele, a nie jak kryminaliści.
 

Monopol na masaż

Konstytucja Korei Południowej gwarantuje ludziom wolność wyboru wykonywanego zawodu, ale jednocześnie wymaga od państwa, by chroniło niepełnosprawnych. Te dwie zasady zderzyły się w 2003 roku, gdy widzący masażyści zaskarżyli zakaz do Trybunału Konstytucyjnego. Wtedy sąd utrzymał obowiązujące restrykcje.

Jednak w 2006 roku nowy trybunał wydał korzystne dla widzących orzeczenie mówiące, że ograniczanie dostępności zawodu za pomocą dyrektywy rządowej – zakaz nie był wtedy formalnie obowiązującym prawem – jest "nad wyraz" dyskryminujące.

Wywołało to wielotygodniowe protesty niewidomych masażystów. Zdarzały się przypadki skakania z budynków lub rzucania się pod pociągi metra. Zginęły dwie osoby. Seulska policja wyławiała z rzeki Han niewidomych aktywistów, którzy skakali z mostu, by bronić swojej sprawy. Protesty trwały tak długo, aż Zgromadzenie Narodowe usankcjonowało monopol na zawód masażysty.

Wtedy, w odpowiedzi na nowe prawo, wybuchły protesty osób widzących. Jeden z aktywistów popełnił samobójstwo skacząc z tego samego mostu. Najnowszy pozew do Trybunału Konstytucyjnego – o zniesienie przepisów z 2006 roku – złożyło ponad 7 300 widzących masażystów.

Wcześniej w tym miesiącu niewidomi znowu skakali z mostu na rzece Han, tym razem w proteście przeciwko rządowej propozycji, aby udzielić licencji na wykonywanie masaży także specjalistom z salonów pielęgnacji skóry. Protestujący żądali, by ich pracownicy byli uprawnieni tylko do masowania głów i stóp, pozostawiając resztę ciała niewidomym.
 

Niewidomi w Korei

Ogólnie rzecz biorąc, warunki życia osób niepełnosprawnych w Korei Południowej uległy w ciągu paru ostatnich lat poprawie. Metro i budynki stają się dla nich łatwiej dostępne. Przedsiębiorstwom zatrudniającym inwalidów przysługują zniżki podatkowe.

Jednak niepełnosprawni uważają, że wciąż jeszcze pozostaje wiele do zrobienia. Jest zbyt mało autobusów przystosowanych do przewozu osób na wózkach, a ludzie używający lasek i wózków często skarżą się, że taksówki nie chcą zatrzymywać się na ich wezwanie.

Niektórzy niewidomi czują się bezustannie napiętnowani przez społeczeństwo. – Wielu z nas nie chodzi na zakończenie roku szkolnego w obawie, że dzieci będą się nas wstydzić – mówi Lee Gyu-song, sekretarz generalny Koreańskiego Stowarzyszenia Masażystów.

Ostatnio niewidomy masażysta Dong Seong-geun samotnie pikietował budynek Trybunału Konstytucyjnego.

– Mam na utrzymaniu żonę i dwoje dzieci – mówił. – Jeżeli stracę pracę, będę musiał żebrać na ulicy. Jak można porównywać odbieranie niewidomym jedynej dostępnej dla nich pracy z odebraniem jednego z możliwych zajęć ludziom widzącym, którzy mogą wybierać spośród setek ofert zatrudnienia?

Z kolei widzący masażyści argumentują, że prawo ogranicza niewidomych poprzez skazywanie ich na wykonywanie jednego tylko zawodu.

– Ludzie niewidomi muszą zrozumieć, że trzymając się kurczowo jednego przywileju łaskawie przyznanego im przez rząd, w rzeczywistości odbierają sobie możliwość osiągnięcia dobrobytu – tłumaczy Kim Myong-bo, widzący masażysta.

Źródło: New York Times
Tłumaczenie: Gazeta.pl
Link do artykułu: tutaj


Udostępnij

Komentarze

komentarze