Udostępnij

Świat oszalał na punkcie piankowych wałków black roll. Używane są one powszechnie w Europie i U.S.A. Od pewnego czasu „moda” na rolowanie pojawiła się również w Polsce.

Wałek w pierwszej kolejności przyjął się w środowisku biegaczy, by po chwili z pełną pompą wkroczyć na sale fitness, siłownie, klatki do squasha, hale treningowe. W ofercie wielu klubów fitness pojawiły się zajęcia stretch and roll poświęcone w większości rolowaniu ciała na wałkach połączonemu z delikatnym stretchingiem.

Świat oszalał na punkcie piankowych wałków black roll. Używane są one powszechnie w Europie i U.S.A. Od pewnego czasu „moda” na rolowanie pojawiła się również w Polsce.

Wałek w pierwszej kolejności przyjął się w środowisku biegaczy, by po chwili z pełną pompą wkroczyć na sale fitness, siłownie, klatki do squasha, hale treningowe. W ofercie wielu klubów fitness pojawiły się zajęcia stretch and roll poświęcone w większości rolowaniu ciała na wałkach połączonemu z delikatnym stretchingiem.

Wobec skali zainteresowania przyrządem, postanowiłam zdobyć wiedzę na temat jego działania i korzyści wynikających z rolowania się. Dowiedziałam się, że rolowanie wałkiem jest formą pracy z ciałem nazwaną SMR (self myofascial relase)- autorozluźnianie powięziowe. Mechanizm działania jest podobny do masażu głębokiego- poprzez przesuwający się ucisk powodujemy poprawę ukrwienia i uwodnienia powięzi oraz rozrywanie adhezji powięziowych (w sporym uproszczeniu). Poprzez działanie na narządy Golgiego zmniejszamy napięcie mięśniowe.  Jednocześnie ruch rolowania „przepycha” produkty przemiany materii znajdujące się w tkance. 

Wszystko to ma spowodować, że mięśnie staną się elastyczne, przesuwalność poszczególnych włókien mięśniowych oraz warstw powięziowych poprawi się, a co za tym idzie zwiększają się zakresy ruchomości oraz zmniejszą dolegliwości bólowe.

Jako, że sporą grupę moich pacjentów stanowią osoby ćwiczące na siłowni, postanowiłam przetestować czy black roll sprawdza się w roli łagodzenia tzw. DOMS’ ów – opóźnionej bolesności mięśniowej. Mechanizm powstawania tego zjawiska nie jest do końca poznany. Najbardziej rozpowszechniona teoria mówi, że podczas pracy mięśnia przeciw dużemu ciężarowi powstają w nim mikrouszkodzenia włókien, przy czym mięsień w czasie pracy ekscentrycznej wykazuje większą skłonność do powstawania tych uszkodzeń. Jednocześnie uwalniane są mediatory stanu zapalnego, mające przyspieszyć regenerację uszkodzonych włókien. Mediatory podrażniają nocyceptory i zaczynamy odczuwać ból. Zadaniem rolowania jest przyspieszenie regeneracji poprzez zwiększenie ukrwienia i poprawę elastyczności powięzi w miejscu bólu (w uproszczeniu).

Test

Test zaczęłam oczywiście od siebie:) Trenuję regularnie 3 razy w tygodniu. Każda partia oprócz brzucha ćwiczona jest raz w tygodniu. Schemat: dzień 1: nogi, biceps, brzuch, dzień 2: klatka triceps, brzuch, dzień 3: plecy, barki, brzuch. Ćwiczenia jakie wykonuję obejmują głównie trening na wolnych ciężarach (przysiad ze sztangą, wykroki, wyciskania, wiosłowanie itd.) na poziomie 50-75% max. obciążenia. Opóźniona bolesność towarzyszyła mi po każdym treningu i nie ukrywam, że czasem utrudniała pracę w gabinecie. W ramach testu po każdym treningu wykonywałam rolowanie ćwiczonych grup mięśniowych, zgodnie z zaleceniami, po 8-10 powtórzeń na każdą partię mięśniową. Efekty przeszły moje oczekiwania. Posługując się skalą 1-10 (1 najmniejszy ból, 10 największy), gdzie jako 10 oznaczyłam poziom bólu po poprzednich treningach, oceniłam poziom bólu po wykonywaniu rolowania na 2. Oczywiście przełożyło się to na sprawność, ponieważ po treningu barków uniesienie rąk ponad poziom ramion nie sprawiało mi problemu (przed rolowaniem nie do osiągnięcia).

Zachęcona świetnymi efektami rozszerzyłam swój test na pacjentów. Poprosiłam grupę 6 osób (4 mężczyzn, 2 kobiety) o rolowanie ćwiczonych grup mięśniowych po ich treningach przez okres 2 tygodni. Po wyznaczonym czasie od wszystkich usłyszałam, że nie zamierzają porzucić tej czynności i włączają ją na stałe do swoich treningów. Subiektywna ocena bólu wyniosła u nich 2,6 w porównaniu do wyjściowej 10.

Jako podsumowanie testu mogę śmiało stwierdzić, że rolowanie jest bardzo dobrym sposobem na przyspieszenie regeneracji powysiłkowej również w treningu siłowym. Jest to przystępna, wygodna  i nie zajmująca dużo czasu forma autoterapii odpowiednia zarówno dla 120 kilogramowego kulturysty jak i dla 50 kilogramowej kobietki.

Ważne jest jednak, aby w całym boomie na black roll, pamiętać o tym, że ręki terapeuty nie da się zastąpić żadnym narzędziem. Nie wszystko też da się „wyrolować”. Warto zachęcać swoich klientów/ pacjentów do tej formy pracy, ale z bardzo dużą świadomością i uwagą by w razie wystąpienia kontuzji zgłaszali się do nas, nie oczekując, że rolowanie cudownie ich uzdrowi. Maksyma: „ Ręka myśląca ma wielką moc.” nie traci na aktualności.

Autor:

Agnieszka Wietrzyńska

Zapraszamy do naszego sklepu gdzie znajdą Państwo Rollery marki Blackroll

Rollery Blackroll


Udostępnij

Komentarze

komentarze